Kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji włosów profesjonalnej marki Paul Mitchell

By | 14.9.17 30 comments
Witajcie!:)

Kiedy 2 lata temu po raz pierwszy zmieniłam kolor włosów, nie przypuszczałam, że tak bardzo pogorszy się ich stan. Na początku nie było to aż tak widoczne, ponieważ wybrałam opcję koloryzacji wybranych pasemek. W momencie, gdy zdecydowałam się na farbowanie całościowe, wyraźnie było widać, że stały się matowe, puszące, podłamane od samej nasady, a końcówki przesuszały się tak szybko, że wymagały częstego podcinania o przynajmniej 4-5 cm (dla kogoś, kto dobrze czuje się wyłącznie w długich włosach i hoduje je od zawsze, ubytek tego rzędu jest katastrofą;)).

Szampony i odżywki drogeryjne nie spisywały się należycie, dlatego też na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy korzystałam wyłącznie z oferty aptecznej i profesjonalnej. Wspomagałam się również zabiegami olejowania (olej kokosowy, lniany, jojoba, ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek) i kremowania włosów (używałam do tego celu masła do ciała Golden Oils Bielendy z olejkami makadamia, marula, kukui). 

Jako że każdy produkt, który daje cień nadziei na doprowadzenie czupryny do porządku jest na wagę złota;), bez wahania zgodziłam się przetestować kosmetyki pielęgnacyjne marki Paul Mitchell i z przyjemnością podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami na ich temat. Zapowiem tylko, że dwa z nich zyskały miano odkrycia roku, trzeci natomiast niestety nie spisał się najlepiej na moich włosach, mimo że próbowałam znaleźć na niego sposób.


Awapuhi Wild Ginger Mirrorsmooth Shampoo według zapewnień producenta:

Szampon nawilżająco-wygładzający przeciw puszeniu i elektryzowaniu włosów. Delikatny, gęsty bez sulfatów, przywracający włosom odpowiedni poziom nawilżenia i niesamowitą gładkość. Ekskluzywny kompleks KeraReflect® w połączeniu z naturalnym olejkiem abisyńskim przywraca nawilżenie, gładkość włosów i dodaje połysku. 
Pierwsza właściwość, na którą zwróciłam uwagę był oczywiście przyjemny zapach - korzenny i jednocześnie świeży na pograniczu cytrusowo-mydlanych niuansów

Już w trakcie mycia można zauważyć, że włosy nie tylko są poddawane procesowi oczyszczania, ale zapewniona jest im również solidna pielęgnacja. Od czasu do czasu używałam go bez odżywki, żeby dokładnie sprawdzić jego działanie. Tuż po rozczesaniu i wysuszeniu włosów zimnym nawiewem, uzyskałam efekt, jakiego dawno nie uświadczyłam - włosy były przede wszystkim idealnie proste, błyszczące i miękkie w dotyku. Gdybym miała akurat w planach wyjście, nie musiałabym sięgać po prostownicę. Marzyłam o takim wygładzeniu bez konieczności stosowania skomplikowanych zabiegów;).

Ważny jest też fakt, że nie podrażnia, nie powoduje swędzenia skóry głowy, z czym zwykle miałam do czynienia w przypadku drogeryjnych szamponów. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem olejów po całonocnej kuracji. Nie mam też żadnych problemów ze splątanymi włosami - rozczesują się idealnie. To bez wątpienia najlepszy szampon, na jaki kiedykolwiek trafiłam i jak najbardziej zasługuje na miano odkrycia roku:).

Awapuhi Wild Ginger Mirrorsmooth Conditioner według zapewnień producenta:

Odżywka nawilżająco-wygładzająca przeciw puszeniu i elektryzowaniu włosów. Nawilża, rozplątuje i dodaje włosom niesamowitego blasku. Ekskluzywny kompleks KeraReflect™ w połączeniu z naturalnym olejkiem abisyńskim wygładza każde pasmo, powodując, że włosy są łatwe w rozczesywaniu. Zapewnia ultralekkie wykończenie. Pomaga zapobiegać elektryzowaniu i puszeniu, równocześnie dbając o ochronę termiczną włosów.
Najczęściej jednak stosowałam szampon wraz z odżywką i uważam, że stanowią bardzo zgrany duet ze względu na to, że włosy są wówczas jeszcze bardziej dociążone, ale nie przeciążone oraz to, że odczuwalny jest również lepszy poziom nawilżenia. Zapach odżywki jest podobny do zapachu szamponu, choć bardziej subtelny.

Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i wnika w ich strukturę. Czuć, że od razu stają się niesamowicie gładkie i takie też pozostają po umyciu oraz wysuszeniu.

Trzeba tylko pilnować, by dobrze spłukać włosy. Na początku dozowałam taką samą ilość wody jak zwykle, ale okazało się, że po wysuszeniu, wyczuwałam na ich powierzchni lepką warstwę odżywki, co było dla mnie sygnałem, że następnym razem trzeba poświęcić trochę więcej czasu na tę czynność.

Po zastosowaniu odżywki włosy ani razu nie były splątane, w ogóle się nie elektryzowały, więc mogę potwierdzić kolejne obietnice producenta. Są wygładzone i zdyscyplinowane, nie ma konieczności zastosowania jakiegoś nabłyszczającego olejku czy serum.

Duet tych kosmetyków wystarczy na ok. 7 tygodni przy codziennym myciu przeplatanym od czasu do czasu dwudniową przerwą (przy włosach krótszych czas ten, rzecz jasna, się wydłuża).

Spray do ochrony termicznej Express Style Hot off the press według zapewnień producenta:

Szybkoschnący, odporny na wilgoć spray. Idealnie nadaje się do definiowania bujnych loków jak i prostowania włosów. Zawarty w nim ekstrakt z łusek ryżu chroni pasma włosów przed szkodliwym działaniem narzędzi termicznych, a proteiny z pszenicy wzmacniają zniszczone włosy. Spryskaj suche włosy przed użyciem gorącej prostownicy. Stylizuj według uznania. Do wykończenia fryzury możesz ponownie spryskać włosy sprayem.
Jego zapach odbieram go jako melonowy. Używam tego kosmetyku wyłącznie w roli lakieru tylko wtedy, gdy akurat muszę wyjść w deszczowy dzień. Chcę wówczas zabezpieczyć włosy przed nadmierną wilgocią, żeby uniknąć efektu puszenia się (na pewno ujrzałabym go po kilku godzinach bez tej ochrony). Dzięki niemu, tak jak dzięki innym tradycyjnym lakierom, moja fryzura jest utrzymana w ryzach, choć tłumaczę sobie, że w jego składzie znajdują się proteiny pszenicy, które w praktyce powinny wzmocnić włosy;). Sięgam po spray również wtedy, gdy zaczesuję włosy do tyłu i chcę ujarzmić odstające ,,baby hair";). 

Jeśli chodzi o główne przeznaczenie produktu, uczciwie muszę przyznać, że nie jestem zadowolona z jego działania. Wróciłam kilka razy do mojego zwykłego szamponu i pozwoliłam wyschnąć włosom bez żadnego wspomagania, aby sprawdzić jak poradzi sobie z odstającymi włosami od nasady i niesfornymi pasmami. Niestety, ani razu nie udało mi się wyprostować skęconych pasem. Zbyt duża ilość naniesionego kosmetyku sprawi, że włosy będą sklejone, twarde, mocno utrwalone, a co za tym idzie totalnie odporne  na działanie prostownicy. Kiedy użyłam go na mokre włosy, nie dało się ich całkowicie wysuszyć, były przy tym bardzo obciążone i wyglądały na nieświeże. 

Podsumowując, jestem pewna, że wrócę do szamponu i odżywki nie jeden raz i serdecznie polecam te rewelacyjne kosmetyki. Właściwie to powinnam już dokonać zamówienia, ponieważ w tej chwili za bardzo nie widzę dla nich alternatywy. Wysoka cena w tym przypadku ma rzeczywiste przełożenie na jakość. Jeśli chodzi o spray termoochronny, nie wpisał się w moje oczekiwania.



Wygląd moich włosów po 1,5 miesięcznej kuracji:



Dodatkowe informacje o produktach:
  • PAO - szampon i odżywka - 18 miesięcy, spray - kilka lat (mój kosmetyk muszę zużyć do końca 2019 roku)
  • cena - szampon w poj. 250 ml - 89 zł; odżywka w poj. 200 ml - 95 zł; spray - 85 zł
Nowszy post Starszy post Strona główna

30 komentarzy:

  1. Ze swojej strony gorąco polecam serię Moisture Recovery z Joico, one uratowały moje włosy :) Bardzo pomogła mi ta seria.
    Do włosów farbowanych mogę śmiało polecić całą serię z Rahua, już samo działanie szamponu zrobiło na mnie wrażenie. Dodatkowo maska Anwen dla włosów wysokoporowatych, która wykosiła konkurencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za propozycje kosmetyków, zwłaszcza za zwrócenie uwagi na ofertę Rahua, bo upewniłam się dzięki temu, że wszystkie zachwyty nad marką są uzasadnione:).

      Usuń
    2. ;))) wiesz, jeżeli chodzi o Rahua to jestem zakochana w asortymencie marki i pewnie nieco zaślepiona :D Jednak to w jej ofercie znalazłam produkty, a właściwie szampony które z moimi włosami robią coś więcej niż tylko myją. Skóra głowy też usatysfakcjonowana.

      Usuń
    3. Znaleźć szampon, który robi coś więcej niż tylko oczyszczanie ociera się o wyczyn.
      Fajnie, że te z Rahua dały radę w każdym z możliwych aspektów;).

      Usuń
  2. Chętnie przygarnęłabym całą tę serię.
    Uwielbiam taką pielęgnację.
    Włosy masz przepiękne. Jak marzenie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linia Awapuhi Wild Ginger jest rozbudowana i podejrzewam, że każdy z tych kosmetyków jest świetnej jakości:).

      Usuń
  3. Wiedziałam od początku, że masz ładne włosy, ale teraz kiedy widzę je w całej okazałości - Kochana one są piękne:) To włosy jakie chciałabym mieć:)
    A co kosmetyków tej marki - one i na mnie zrobiły świetne wrażenie, więc jestem również bardzo na tak dla tej marki. Może ja też wypróbuję tę linię, bo lubię efekt wyprostowanych włosów. Szkoda, że z lakierem się nie polubiłaś. Ja nie używam wcale kosmetyków do stylizacji, lakier tylko na Sylwestra;) buziaki Kochana:)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło <3. Dziękuję za komplement Aniu:).
      Szczerze polecam tę serię. Jestem pewna, że świetnie sprawdziłaby się również na Twoich włosach.

      Ściskam:***

      Usuń
    2. Tak też myślę:) Miłego weekendu Kochana:)***

      Usuń
  4. Masz piękne włosy! Ciekawe połączenie zapachowe, ostatnio ta marka mi śmiga na blogach więc w razie 'w' będę ją mieć na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Na mojej liście czytelniczej śmignęła zaledwie 2 razy, ale ja obserwuję mało blogów;).

      Usuń
  5. Ładne włosy i jak zwykle super zdjęcia.
    Preparaty warte uwagi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu:*.
      Sprezentuję Ci kiedyś ten szampon:).

      Usuń
  6. Ogólnie to masz ładne włosy ja właśnie przestałam farbować włosy już dobre 12 lat.. z racji tego że bardzo ucierpiały na tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:).
      Jeśli nie pojawiają się siwe włosy, to rzeczywiście nie ma potrzeby farbować - słońce w sposób naturalny zapewni jaśniejsze refleksy:). Ale wolałam sama dojść do tego przekonania niż posłuchać dobrych rad:).

      Usuń
  7. Przepiękne zdjęcia, cudowne włosy... :) Bardzo pasuje Ci ten odcień. Szampon koniecznie muszę wypróbować, moje włosy mają okropnie przesuszone końcówki po ostatnim farbowaniu, więc jeśli nie nałożę na nie kilku preparatów to niestety wyglądają tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ❤.
      Szczerze polecam ten szampon i jestem pewna, że się sprawdzi:).
      Miłego dnia:).

      Usuń
  8. O matko i córko, ależ masz piękne włosy! Widać, że szampon i odżywka świetnie dały sobie radę! Szkoda, że ten spray nie wywiązał się należycie ze swojego zadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Martuś:).
      Pielęgnacji tej marki nie mogę nic zarzucić:).

      Usuń
  9. tak jak Ci pisałam Twoje włosy w porównaniu do moich to są w stanie idealnym! Są przepiękne :) produktów tej marki nie używałam, ale odżywkę bym bardzo chętnie wypróbowała, na moich sucharkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Patrycja ❤.
      Wychodzi na to, że jestem dla nich zbyt krytyczna:).
      Moim zdaniem Twoim włosom również niczego nie brakuje:).

      Usuń
  10. Zainteresowałaś mnie tym szamponem - nadal nie trafiłam na ideał, a intensywnie go poszukuję :D Masz piękne włosy, mi zawsze marzyły się takie długie, ale wydaje mi się, że lepiej wyglądam w krótszych, a poza tym, nie mam cierpliwości do ich hodowania :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      Uważam, że szampon ma szansę stać się tym, czego szukasz, czyli ideałem;).

      Usuń
  11. Piękny wygląd Twoich włosów jest dla nich najlepszą rekomendacją. :) Nie znam żadnego z tych kosmetyków, szampon mango brzmi cudownie też ze względu na zapach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne masz włosy, a myślałam, że ja mam już długie:D
    Znam kosmetyki tej marki i miło je wspominam:) Szkoda, że jeden produkt nie spełnił oczekiwań, ale dobrze, że dwa na plus:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Twoje za to błyskawicznie rosną:).
      Jeśli pisałaś o nich na blogu, to zaraz sprawdzę jak się u Ciebie sprawdziły:).

      Usuń