Givenchy Ange ou Demon Le Secret Elixir eau de parfum

By | 29.8.17 50 comments
Witajcie! :)

Pora zakończyć wakacyjną przerwę i wrócić do regularnego prowadzenia bloga. I choć pojawiałam się od czasu do czasu na Instagramie, to jednak bardzo cenię sobie interakcje wytwarzające się tu na blogu i przyznaję, że trochę za tym zatęskniłam:). 

Dzisiejszy wpis poświecę zapachowi, który ukazuje się na skórze w dwojaki sposób. W zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać, warto poczekać na odpowiednią temperaturę;). 

Zawartość próbki Ange ou Demon Le Secret Elixir po raz pierwszy naniosłam na skórę w upalny dzień i doskonale pamiętam jak bardzo oczarowało mnie to, co poczułam i jak fantastycznie czułam się w swojej chmurze zapachowej już do końca dnia;). Co zaskakujące, moje skojarzenia stały i nadal stoją w opozycji do tego, co sugeruje skład, ale tak to już z odbiorem perfum bywa. Wracając do tematu, oczyma wyobraźni zobaczyłam wówczas kosz wypełniony po brzegi żurawiną posypaną cukrem, a wszystko to było uwikłane w jakże urokliwy herbaciany kontekst. Było słodko, pysznie, lekko, musująco i przede wszystkim bez cienia banału. Długo nie zastanawiałam się na zakupem flakonu:).


Nadeszła jesień, a ja wiedziona chęcią powrotu do letnich owocowych aromatów postanowiłam spryskać się najnowszymi w moim zbiorze perfumami, ale tym razem kompletnie zszokował mnie ten aromat:). Pierwsza myśl: ,,Ale zaraz, zaraz, gdzie się podział mój zapach? Gdzie ta dziewczęcość, gdzie owoce? Skąd się wziął ten wyniosły jaśmin?

Ange ou Demon Le Secret Elixir uzewnętrznił w pierwszej chwili dość nieprzystępny dla mnie jaśmin. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut, gdy jest bardzo charakterny, na pewno oczaruje swoim pięknem i wytwornością wiele kobiet, ale jeśli miałby tak trwać na mojej skórze do samego końca, nie byłabym go w stanie nosić. Onieśmielenie mija, kiedy moc tego kwiatu łagodnieje, a kompozycja bardziej zaczyna przypominać herbatę jaśminową z cytryną.

W bazie pojawia się również słodycz, która nie pachnie już kryształkami cukru i sokiem z owoców - to dyskretny zapach wanilii. Piękniej robi się, gdy do głosu dochodzi jedna z moich ulubionych nut, czyli drewno cedrowe, które czasami potrafi ułożyć w bardzo podobny sposób jak w Narciso edp, a więc jednocześnie sucho i mlecznie . Tym samym z zapachu, który budował dystans, dość szybko staje się przymilny. Jest zmysłowy, ale już nie drapieżny. Mimo wszystko, wolę jednak sięgać po te perfumy latem. Ta pierwsza historia o wiele bardziej do mnie przemawia;).

Perfumowa piramida:
górne nuty: neroli, cytryna Amalfi, herbata
środkowe nuty: jaśmin, kwiat afrykańskiej pomarańczy, plumeria
dolne nuty: piżmo, paczula, cedr Virginia, wanilia



Dodatkowe informacje o zapachu:
  • projekcja: na długość ramion,
  • trwałość: całodzienna,
  • przeznaczenie: zarówno na dzień, jak i na wieczór; zapach całoroczny; raczej na okazje nieformalne,
  • dostępność: perfumerie internetowe,
  • cena: 30 ml - ok. 150 zł, 50 ml - ok. 170 zł, 100 ml - ok. 250 zł


Życzę wszystkim miłych wrażeń związanych z obcowaniem z tym zapachem;).
Nowszy post Starszy post Strona główna

50 komentarzy:

  1. Piękna kompozycja. Bardzo lubię oryginał, ale wersja elixir ma dodatkową dawkę uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też cenię klasyczną wersję, ale niestety nie mogę jej nosić, ponieważ wywołuje u mnie ból głowy:/.

      Usuń
  2. Skutecznie zachęciłaś mnie do wypróbowania tego zapachu :) Żurawina, herbata - brzmi wspaniale.
    Czekałam z niecierpliwością na kolejny wpis na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo:). Warto poznać ten zapach, zwłaszcza że potrafi zaskoczyć dziewczęcym, a innym razem dojrzałym charakterem.
      Bardzo mi miło:). Postaram się teraz częściej pisać, choć jeśli chodzi o zapachowe nowości, to nic ostatnio mnie nie zaciekawiło.
      Powędrowałam w perfumerii w stronę Tresorów i jedna z wersji cudnie pachniała karmelem i czekoladą*_*, ale oczywiście nie zapisałam nazwy, więc następnym razem będę musiała to zrobić:). Poza tym jak zwykle zachwycałam się zapachami Toma Forda <3.

      Usuń
    2. Może był to La Nuit Tresor? Ma w piramidzie praliny, karmel i kawę, a na dodatek dużo owoców, ciekawe połączenie. Tom Ford oczywiście zachwyca oryginalnymi kompozycjami, jest w czym wybierać :) Mnie nowości też rozczarowały, liczyłam na AA Bergamote Calabria, ale nie jest to zapach jakiego oczekiwałam ;) Za to Herba Fresca została przeze mnie odkryta na nowo i obecnie są to moje ulubione perfumy na lato, zapach łąki z dużą ilością mięty, idealnie sprawdza się w ciepłe dni.

      Usuń
    3. Sprawdzałam jakiś czas temu po nutach na Fragrantice i wychodziłoby na to, że to właśnie ta wersja, choć mam wrażenie, że sięgnęłam wtedy po jaśniejszy flakon. Na pewno zrobię kolejne podejście.

      Super:). Też tak mam, że odkrywam jakiś zapach na nowo i nie mogę się od niego przez długi czas oderwać:).
      Ja ciągle czekam na zapach z tej serii na miarę Mandarynki&Bazylii (Herba Fresca też jest w moim rankingu na podium;)), ale czuję, że się nie doczekam. Jeśli mogę doradzić, to marka Maurer&Wirtz tworzy bardzo ciekawe zapachy w ramach linii Acqua Colonia (zamysł bardzo podobny do Aqua Allegoria) i szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu ich nowości bardziej mnie ciekawią niż te od Guerlain.

      Usuń
  3. Fajnie, że znów jesteś:)***
    I zaskoczyłaś mnie, bo nie wpadłabym na to, aby nosić te perfumy w upalne dni...Ja odbieram je jako odpowiednie na chłodniejsze dni, ale muszę je jutro wypróbować, bo jestem ciekawa jak się na mnie ułożą:) A sam zapach kocham i właśnie to jego jaśminowe oblicze, pasuje do mnie idealnie:) To jedne z moich ukochanych perfum:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:*.

      No właśnie, one dla mnie od samego początku były idealnym zapachem na bardzo ciepłe dni. Super lekkie i owocowe, ale w dobrym stylu. Tę jaśminową moc pokazały dopiero kilka miesięcy później:). To tak jakby mieć 2 różne zapachy w jednym flakonie:).

      Usuń
  4. Jeśli karmel i czekolada to na pewno musiały być Tresor La Nuit:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wskazuje na ten właśnie zapach, ale mam dziwne przeświadczenie, że flakon, po który wtedy sięgnęłam był jaśniejszy...

      Usuń
    2. Iwonko, to bardzo możliwe bo ten zapach to mógł być EDT albo Caresse;) EDP jest w ciemnym flakonie.
      Ja zamierzam użyć jutro Givenchy, podobno ma być gorąco;)

      Usuń
    3. Na pewno je sprawdzę, bo zapach zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo lubię gourmandy - chyba tylko one potrafią tak bardzo poprawić nastrój;).

      I jak sprawdził się AoD LS Elixir w ten upalny dzień? :) Ja akurat byłam większość czasu na świeżym powietrzu i ledwo wytrzymałam ten upał, a zaaplikowałam odrobinę Narciso edp - też fajnie się spisał;).

      Usuń
    4. Iwonko, nosiłam go dziś, ale powiem Ci, że na mnie był taki jak zawsze, ale tylko rano, bo było chłodno - wychodzę do pracy o 6:30. A potem jak zrobiło się cieplej to wcale go już nie czułam lub bardzo delikatnie... nie wiem dlaczego tak... W każdym razie na mnie lepiej się rozwija i jest bardzo trwały, ale wówczas, gdy jest chłodno.
      Już nie raz okazało się że mamy zupełnie różne ph skóry, i tym razem wyszło chyba podobnie;) Ale nie ukrywam, że obawiałam się, że w tak ciepły dzień ten zapach stanie się na mnie killerem;) a tak wcale nie było, wręcz przeciwnie. Jednak zapachy potrafią zaskoczyć;)

      Usuń
    5. On jest właśnie tak fajnie skomponowany, że w wysokich temperaturach nie jest inwazyjny. Szkoda tylko, że okazał się być taki jak zwykle - zawsze byłaby to jakaś miła owocowa odmiana;). Też myślę, że to kwestia innego ph skóry.

      Usuń
  5. Chciałabym tak pięknie opisywać zapachy, tak jak Ty to potrafisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam wersję ..demon i lubię , naprawdę lubię, i lubię zapachy z neroli i z charakterem o ile nie są dla mnie duszące ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyś, a znasz tymiankową wersję Ange ou Demon? :) To jest dopiero moc i jednocześnie... dziwak;). Ale mimo wszystko polecam testy, bo moim zdaniem to jeden z najbardziej wyjątkowych zapachów, jakie poznałam, choć nie jest do końca w moim typie;).
      Wrzucę link do flakonu --->
      https://www.fragrantica.pl/perfumy/Givenchy/Ange-ou-Demon-701.html

      Usuń
  7. Kompletnie go nie znam ale zapachy muszę sprawdzić, np tester i zobaczyć jak ulatnia się na skórze. To co muszę ci przyznać to fenomenalnie zaprezentowałaś i zrobiłaś zdjęcia :) ostatnie 4 zdjęcia ( to w sumie prawie wszystkie ) to taka wisienka na torcie:) Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:). Długo nie miałam pomysłu na zdjęcia w plenerze, ale doszłam do wniosku, że nadmorska sceneria jest zawsze najlepszym rozwiązaniem;).

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia :) Aż muszę powąchać ten zapach, miałam kiedyś w niebieskiej chyba buteleczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko:).
      Ten zapach w niebieskiej butelce robi wrażenie;).

      Usuń
  9. Brzmi idealnie i na pewno powącham, a już na pewno dam go powąchać mojej mamie, która ma małą obsesje perfumową i coś czuję, że to jest zapach dla niej ! no i cieszę się, że koniec przerwy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:).
      Wracam z entuzjazmem i nowymi pomysłami na wpisy:).
      Super!:) Mama kolekcjonuje perfumy?;)

      Usuń
    2. tak moja mama ma ich sporo i wiecznie twierdzi, że za mało :) ona lubi bardzo mocne i ciężkie zapachy jak zauważyłam :D takie killery :P

      Usuń
    3. Ostatnio robiłam przegląd swoich perfum i też stwierdziłam, że mam za mało zapachów, także rozumiem Twoją mamę;). Ja akurat chcę teraz zaopatrzyć się w kilka ciekawych gourmandów - będą w sam raz na jesień:).

      Usuń
  10. Ale fajny zapach (a przynajmniej tak mi się wydaje).
    Już gdzieś go widziałam.
    Bardzo lubię tego typu perfumy.
    Zdjęcia piękne.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      I oczywiście zachęcam do przetestowania;).

      Usuń
  11. ma bardzo ładną i ciekawą buteleczkę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Mnie się jeszcze podoba flakon L'Ange Noir:).

      Usuń
  12. Nie znam tej wersji, ale zdecydowanie mam ochotę poznać i zrobię to na pewno przy okazji. Mam za to Ou Demon Le Secret, w którym wyczuwam wielki kosz truskawek oraz boski L'Ange Noir <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L'Ange Noir poznałam podczas testów w perfumerii i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Planuję jeszcze zamówić próbkę, żeby na spokojnie go obadać;).

      Usuń
  13. Mam gdzieś próbkę i muszę sobie sprawdzić jak wypada. Sama bardzo lubię wersje tą podstawową;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja podstawowa też trzyma poziom;).

      Usuń
  14. Piękne te zdjęcia na tle morza - ten flakon fajnie wpisał się w skaliste klimaty. Przeczytałam wpis i komentarze i przyznam, że zaciekawił mnie ten zapach. Skoro raz jest dziewczęcy, a innym razem potrafi zaskoczyć większą dojrzałością mógłby mnie przekonać do tych innych, niż lekkich i owocowych zapachów. Czuje się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:).
      Też byłam tym faktem bardzo zaskoczona. Nieczęsto zdarza się, by w jednym flakonie były praktycznie 2 różne zapachy;).

      Usuń
  15. Przeszłam krótką fazę ogromnej ekscytacji tym zapachem, widząc herbatę w nutach. :) Nie do końca ułożył się na mnie tak, jak chciałam, jest trochę mdły - ale na Tobie brzmi fajnie! Gratuluję ślicznych zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie określeniem mdły;).
      Dziękuję <3. Czasem mam wenę i zdjęcia w plenerze wychodzą znośnie;).

      Usuń
  16. Mnie zdecydowanie przekonuje...zapisuję nazwę, muszę go sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:). Mam nadzieję, że zapach się spodoba:).

      Usuń
  17. Mam nadzieję, że wypoczęłaś Iwonko i cieszę się, że wracasz do nas. Będę czekać z niecierpliwością na nowe posty :) Co do perfum to chyba widzę je pierwszy raz, ale Ty Kochana tak opisujesz zapachy, że ma się ochotę od razu iść po nie do drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wypoczęłam:). Dziękuję:).
      W te wakacje poczułam, że muszę zrobić przerwę od publikowania na blogu, ale z wielką przyjemnością wróciłam:).

      Miło mi to słyszeć:*. Udanego dnia Madziu:).

      Usuń
  18. Nie znam tej wersji zapachowej, nie miałam okazji jej poznać, ale chętnie sięgnę w perfumerii po tester.
    A zdjęcia! Narobiłaś mi ochoty na morze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa czy zapach wpisze się w Twoje preferencje:). Zachęcam do przetestowania:).

      Cieszę się, że zdjęcia się spodobały:).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Muszę go sprawdzić, choć jaśmin budzi we mnie niepokój ;) nie przepadam za jego wonią w perfumach, potrafi też dziwnie łączyć się z moją skórą i taka mieszanka z nim w roli głównej funduje mi migrenę :/

    Przygotowałaś piękne zdjęcia, ładnie pozował *_* Rozmarzyłam się... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie też na ogół budzi niepokój;). Nigdy nie wiadomo czym zaskoczy:).

      Bardzo doceniam ten komplement. Dziękuję <3.

      Usuń
  20. Piękna recenzja :) Trudno mi jednak się odnieść, bo u nas w Niemczech, nigdy nie natrafiłam w perfumeriach na tę serię zapachów Givenchy... Nie znam jeszcze tego zapachu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! :)
      Mam nadzieję, że kiedyś uda się przetestować ten zapach:).
      Pozdrawiam:).

      Usuń
  21. Iwona, to ja dostałam ten komentarz :) Zapomniałam przelogować się! :D
    Poszło z konta chłopaka! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu;).
      W każdym bądź razie zachęcam do sprawdzenia tych perfum. Czuję, że obdarzyłabyś je wielką sympatią:).

      Usuń