Calvin Klein Reveal eau de parfum

By | 30.3.17 61 comments
Witajcie! :)

Początek wiosny inspiruje do poszukiwań perfum, które wniosą jakiś energetyczny powiew do naszych kolekcji. Mimo że bez żadnego problemu jesteśmy w stanie wytypować flakony, które będą nam towarzyszyć w ciągu najbliższych miesięcy, to jednak nie chcemy zamykać się na znane już naszym nosom doznania zapachowe i siłą rzeczy poszukujemy pachnideł o zupełnie odmiennym obliczu.

Jeśli o mnie chodzi, rutyny nie mogłabym przeboleć;), dlatego tym razem otworzyłam się na ciekawe jaśminowe i lawendowe kompozycje, o których napiszę niebawem, a tymczasem utwierdziłam się w przekonaniu, że moja nadzwyczajna sympatia do słonych perfum nie jest chwilowa, w dodatku rozciąga się na coraz odważniejsze, bardziej surowe interpretacje soli. Jako że właśnie teraz takie kompozycje mają wprost idealne warunki do ukazania swojego piękna, postanowiłam rozpocząć cykl, w którym te białe aromatyczne kryształki w jakże różnorodny sposób ukazane w sztuce perfumeryjnej będą miały swoje pięć minut na łamach bloga;).

Mimo że Reveal jest bezpiecznym, nieinwazyjnym aromatem, kojarzącym się jednoznacznie z morzem, z nostalgią sierpniowych wieczorów, to jednak materiały prasowe i reklama - jak zwykle zresztą - wikłają zapach w erotyczne konotacje:
Rozpoczyna zmysłową grę, uosabiając pełną erotyzmu relację pomiędzy dwojgiem ludzi. Uzależnia, kusi, wzbudza pożądanie. Choć jest w zasięgu wzroku, to jednak nie da się jej uchwycić. Pozostaje spojrzenie, od którego wszystko się zaczyna… Reveal odkrywa nową kategorię w zapachowych przestworzach. Należy do rodziny solarno-orientalnej, która poprzez dualizm przejawiający się w każdym aspekcie kompozycji: jej niespotykaną świeżość oraz przyjemne, otulające zmysły ciepło wyzwala intensywne emocje.


Otwarcie zaskakuje świdrującą kombinacją soli i kilku odmian pieprzu na pudrowej poduszce, choć każda kolejna upływająca sekunda jest coraz bardziej łaskawa dla białego pieprzu, który w niedługim czasie zyskuje znaczącą przewagę. Kiedy już wybrzmiewa na skórze najbardziej żywiołowo, nadając kompozycji  korzenny sznyt, równolegle pojawia się szara ambra, drewno sandałowe i drewno kaszmirowe, co sprawia, że zapach staje się szlachetny i wielowymiarowy. Na tym etapie łatwo o instynktowne skojarzenia z konkretną fakturą, bowiem gdyby móc dotknąć Reveal, byłby zdecydowanie puszysty, choć nasze palce natrafiłyby również na jakąś chropowatą wszywkę:).

Przepięknie w tej słoności dryfują kropelki mlecznej słodyczy wraz z nutami animalnymi, choć akurat te drugie nie są podane w tak oszałamiający sposób jak choćby w pierwszej edycji Dune Diora;).  Co ważniejsze, jest w tym zapachu ogniwo, które przeważyłoby szalę na rzecz przyznania mu nagrody za wyjątkowość, o ile oczywiście miałabym w tej kwestii jakąkolwiek decyzyjność;). Swój wybór umotywowałabym tym, iż poza wszystkimi wspaniałościami (łącznie ze zjawiskową ambrą) wyczuwam w Reveal pulsujące orzechowo-maślane refleksy - to one zrobiły na mnie największe wrażenie i jedyne, co mogę teraz zrobić, to posłać wirtualne wyróżnienie;) dla dwóch perfumiarzy, którzy ofiarowali nam to genialne dzieło.

Dlaczego Reveal jest mi tak bliski? Wydaje mi się, że odpowiedź tkwi w tym, iż przywołuje znane od lat aromaty: imituje zapach skóry rozgrzanej na słońcu tuż po wyjściu z morza, emanuje bryzą morską, a za sprawą połączenia drewna sandałowego i piżma gdzieś w tle tętnią mleczne akcenty, które nawiasem mówiąc, towarzyszą każdemu człowiekowi już od pierwszych chwil życia, więc trudno raczej o negatywne skojarzenia.

Reveal nie rozwija się spektakularnie, jest statyczny, choć w tym przypadku uznaję to za zaletę. Ma dobrą trwałość, aczkolwiek wzmocniłabym jego projekcję, żeby mógł się też wykazać zimą.





Perfumowa piramida: 
Nuty głowy: sól, różowy pieprz, biały pieprz, czarny pieprz 
Nuty serca: irys, szara ambra 
Nuty bazy: drewno sandałowe, drewno kaszmirowe, wetyweria, piżmo
Reveal i inne dostępne na rynku propozycje utrzymane w tej konwencji są dość śmiałym posunięciem w dobie mody na rozhulaną słodycz;), ale zapewniam, że warto eksperymentować z  nieoczywistymi perfumami:). 


Nowszy post Starszy post Strona główna

61 komentarzy:

  1. Jakie sugestywne zdjęcia dziś zrobiłaś - pięknie :) Jest i pieprz i Bałtyk - wszystko tak, jak w Twoim opisie :) Mnie niestety Reveal nie uwiódł, ale... przyznaję, że testowałam go kilka razy, aczkolwiek tylko nadgarstkowo/blotterowo. Może na skórze pokazałby więcej...
    Mówisz, że sól Cię kręci w perfumach... No i piżmo - to zapewne znasz też Lovely od Sarah Jessica Parker? :)

    Hmm, jestem ciekawa, co lawendowego chwyciło Cię za nos, czekam zatem na kolejny wpis :) Jeśli chodzi o wiosnę, to u mnie to samo, co u Ciebie - poszukuję nowych, pięknych, iście kwiatowych woni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika, bardzo dziękuję za miłe słowa:).

      Pamiętam, że kiedy poznałam te perfumy w dniu premiery, nie wiedziałam jeszcze czy do mnie pasują. Wydawały mi się zbyt ciężkie i dziwne:). Teraz mam zupełnie inne odczucia.
      Lovely od Sarah Jessica Parker poznałam właśnie nadgarstkowo w perfumerii, dlatego nie chcę jeszcze wydawać opinii, choć pierwsze wrażenie było pozytywne:).

      O lawendowych zapach na pewno coś przygotuję:). Być może będzie to wpis z jakimś podsumowaniem testów:).

      Usuń
  2. Nie wiem czy zapach by mi się spodobał, ale cały design flakonu jak najbardziej mi się podoba. :) Przepiękne zdjęcia Iwonko! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że flakon jest ładny, choć pewnie
      ten o pojemności 100 ml jest bardzo nieporęczny;).
      Bardzo dziękuję <3.

      Usuń
  3. Ooo różowy pieprz i to wyjaśnia dlaczego od lat je lubię ;D tylko lubię bo jakoś nigdy nie złożyło się bym je kupiła, na tyle jeszcze 'nie lubię' by mieć je na dłużej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowy pieprz czuć tu tylko przez kilka sekund;).
      A znasz Elle YSL? To jest dopiero magia <3.

      Usuń
    2. Ja nie znam połowy tego co powinnam ;D

      Usuń
    3. A Ty myślisz, że ja znam wszystko? :) To jest fizycznie niemożliwe, zwłaszcza że co chwilę zalew nowości;).
      Nie przejmuj się:). Ale Elle oczywiście bardzo polecam:).

      Usuń
    4. Mi się już książka pisze ale dopiszę Elle ;D

      Usuń
    5. Jestem prawie pewna, że Elle Ci się spodoba:).
      Też mam sporą listę zapachów do przetestowania:).

      Usuń
  4. Lubię Reveal właśnie za tę nutkę soli. Bardzo długo się na mnie utrzymują - czuję je przez cały dzień. Czy pisząc o lawenowych i jaśminowych kompozycjach miałaś na myśli Mon Guerlain? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej skórze Reveal trzyma się kilka godzin, dlatego aplikuję go dodatkowo na apaszkę i bawełniane bluzki i wtedy też mogę się nim cieszyć cały dzień ;).

      Mon Guerlain w ogóle ze mną nie współgra:/. Po kilkunastu minutach czuję tylko fasolkę tonkę...
      A na Tobie fajnie się układa?:)

      Usuń
    2. Testowałam Mon Guerlain jedynie w perfumerii i szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej, przede wszystkim więcej lawendy :) Miejmy nadzieję, że Guerlain bardziej wykaże się przy nowej Allegorii ;)

      Usuń
    3. Też czekałam na tę lawendę, a tu taki myk;).

      Podejrzewam, że może być ciekawie, bo spis nut prezentuje się obiecująco, ale jeśli dali za mało piżma, to znowu trwałość będzie na poziomie 2-3 godzin:/.

      Usuń
  5. Nawet nie wiem jak pachną ale musiałabym to sprawdzić w jakieś perfumeri o ile je znajdę, natomiast bardzo podobają mi się te zdjęcia w piasku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      Innej scenerii dla tych perfum nie widziałam;).

      Usuń
  6. Plaża <3 Miałam kiedyś próbkę, ale prawdę mówiąc nie pamiętam czy z niej skorzystałam czy dałam mamie bo często tak czynię w przypadku próbek;) Ale... Twoje znane od lat aromaty (o które u mnie raczej ciężko) do mnie przemawiają:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Zawsze wiedziałam, że będę mieszkać blisko morza:). I choć z Elbląga nie było daleko choćby do Stegny, w której chyba też kiedyś byłaś (mignęło mi na Instagramie;)), to jednak Gdańsk wodą i plażą stoi;), więc decyzja była szybka i zdecydowana;).

      Usuń
    2. Tak, byłam i w Stegnie i w Krynicy:)

      Usuń
  7. Właśnie skończyłam swoją buteleczkę i biję się z myślami czy nie powrócić do niego za jakiś czas, jak zużyję kilka swoich flakonów. Rzadko który zapach aż tak przypada mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasami odpocząć od zapachu, żeby za jakiś czas odkryć go na nowo;).

      Usuń
    2. Kochana, nie wytrzymałam, muszę zapytać :D i jak? wąchałaś?

      Usuń
    3. Nie miałam jednak za wiele czasu. Wpadłam, kupiłam podkład i perfumy i musiałam pędzić na tramwaj:/. Zerknę w jego stronę innym razem:).

      Usuń
  8. Wiele zapachów Calvina Kleina lubię. Znam większość. Ten jest mi póki co zupełnie obcy, ale nie omieszkam się z nim zapoznać. Zaciekawił mnie. Obecnie jedynym Kleinem jeśli chodzi o zapachy, który sobie pozostawiłam są Eternity ;)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam właśnie na odwrót:). Podoba mi się zaledwie kilka zapachów: 3-4 limitowane edycje letnie CK One i Reveal właśnie:).
      Pozdrawiam:).

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o mój nos, to faktycznie lubi się z CK, choć moim zdaniem pozostałe zapachy są dość hmm przewidywalne i szablonowe. (np. In2U- mam, używam, ale jest dość pospolity) Ja lubię jeszcze CK One Shock, zupełnie inny rodzaj zapachu, jednak ma dla mnie to coś :) pomimo faktu, że ja uważam go za nietrwały, to ponoć czuć go na mnie bardzo długo :)

      Usuń
    3. In2U miałam kiedyś i nawet wtedy, gdy tworzyłam jego recenzję napisałam, że jest przeciętny, choć dosyć przyjemnie się go nosiło;). Niemniej jednak nie dałam rady go zużyć do końca i podzieliłam się używką z siostrą:).

      Ck One Shock miałam w formie próbki, ale właśnie jego kiepska trwałość zniechęciła mnie do kupna flakonu.
      A jakie jest Twoje zdanie na temat Euphorii? Do mnie np. kompletnie nie przemawia ani jedna wersja;).

      Usuń
    4. Kiedyś miałam tą klasyczną, podstawową wersję Euphorii i szczerze ją uwielbiałam. Na tyle mocno, że szkoda mi było jej używać :D ale teraz moje preferencje trochę się pozmieniały i jakoś mnie nie przekonuje. Wyszło już teraz tyle jej wersji, że nie jestem zorientowana jak jest z innymi, chociaż ta taka jasna wydaje się być ok na wiosnę, delikatna i subtelna, jednak aż tak mnie nie ujmuje. Nie wiem czy kojarzysz podstawową wersję męskiej Euphorii, to jest odlot! Ona podoba mi się niezmiennie od kilku lat, nawet kiedy damska już przestała :D

      Usuń
    5. Męskiej niestety nie znam, ale dzięki Twojej rekomendacji postaram się ją w weekend powąchać, bo akurat będę przelotem w perfumerii;).

      Usuń
    6. Koniecznie daj znać jak wrażenia! :))

      Usuń
    7. Jeśli będę już wiedziała co i jak;), na pewno podzielę się swoimi wrażeniami w komentarzu na Twoim blogu:).

      Usuń
  9. Zapach dość popularny, a ja nawet nie miałam okazji go poznać :-|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że on taki popularny, bo pachnie dość specyficznie;).

      Usuń
  10. Piękny skład. Ja pomalutku żegnam niszę i cięższe aromaty i zaczynam szukać czegoś w sam raz na wiosnę :-) CK muszę sobie jednak przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, a testowałaś może coś lekkiego wiosennego z niszy?

      Usuń
  11. Brzmi intrygująco i oryginalnie! Muszę je poznać, bo z zapachami CK nigdy jakoś w perfumerii nie było mi po drodze. To inne flakony zawsze bardziej przyciągały moją uwagę. To inne zapachy miałam na liście do poznania.. A o CK sporo ostatnio czytam. Czas więc przekonać się wreszcie na własnym nosie co w trawie piszczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podobały niektóre edycje letnie CK One i właśnie Reveal:). Reszta już do mnie nie trafia:).

      Usuń
  12. Pięknie opisałaś te perfumy, czuję, że są dla Ciebie ważne. One muszą na Tobie pachnieć o wiele lepiej niż na mnie. Ja mam tylko skojarzenia z solą i czymś nie moim;) Co nie zmienia faktu, że jest to zapach dobrze zrobiony i niemal niszowy, bo w mainstreamie trudno o takie perfumy. Na mnie jednak te słone nuty nie są fajne, a na pewno nie odbieram tych perfum jako puszystych, na mnie tego nie ma niestety. Ale może testowałam je za mało i może wypróbuję je teraz wczesną wiosną. Choć na razie noszę bez opamiętania Mon Guerlain, który z kolei na Tobie nie pachnie jakbyś chciała... Mamy zupełnie inną skórę i ph. Albo może lubimy inne nuty;)Tak czy inaczej, mam w domu próbkę Reveal i może kiedyś odkryję ich moc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:).

      No właśnie już kilka razy zdarzyło się nam mieć totalnie inne zdanie na temat perfum i chyba rzeczywiście chodzi o ph;). Moja skóra ociepla i wysładza wiele zapachów, dlatego też mogę dużo unieść;).

      Wyobrażam sobie jak pięknie może pachnieć na Tobie Mon Guerlain, skoro tak jak kiedyś napisałaś, wszystkie jego fazy przechodzą płynnie i spokojnie:). Ehh...zazdroszczę:).

      Usuń
    2. Jednak na każdym te same perfumy potrafią pachnieć inaczej. Dla mnie takim klasycznym przykładem jest Eternity CK. Pachniał przepięknie na przypadkowej kobiecie, którą spotkałam na ulicy. Stała przez chwilę obok mnie na przystanku, a ja od razu wiedziałam czym pachnie, i to był niesmamowity miraż jej zapachu i perfum. Coś pięknego:). Na mojej koleżance z pracy też ładnie się rozwija, bo pięknie czuć na niej frezje. Na mnie niestety wychodzą goździki, a ja bym wolała właśnie te frezje;). Na mojej skórze za to pięknie się układa Eternity Moment:)i kiedy nim pachnę wiele komplementów słyszę:). Podobnie zresztą jak Burberry Body czy Mon Guerlain. Te zapachy bardzo do mnie pasują, choć są zupełnie inne. To mała garstka przykładów na to, że nie każdy zapach dla każdego;) I dobrze, bo dzięki temu wszyscy nie pachną tak samo;)

      Usuń
    3. Dlatego właśnie zrezygnowałam z krytykowania zapachów. Bezpośrednią przyczyną było m.in. zielone jabłko DKNY, które na mnie wydawało się mocno chemiczne, a na kimś innym pachniało niesamowicie:). Wtedy uznałam, że krytykowanie perfum na łamach bloga jest bez sensu, bo odbiór jest mocno subiektywny. Nawet ostatnio usunęłam kilka tego typu wpisów;).


      Usuń
    4. Kochana, może szkoda jednak, że usunęłaś... może tylko samo edytowanie by wystarczyło. Pamiętam, że kiedyś też coś edytowałam, bo najpierw pisałam o EDP jakiś perfum, potem poznałam EDT i coś tam dopisałam jeszcze;) W każdym razie na blogu wyrażasz swoją opinię, zawsze możesz napisać, że na Tobie tak pachnie;) Choć rozumiem Twoje podejście, bo sama jestem ostrożna w ocenach, nie krytykuję mocno kosmetyków, bo wiem, że niektórym mogą one służyć dużo lepiej niż mi. Podobnie z perfumami. Mam jednak kilka kosmetyków, które u mnie się nie sprawdziły i taki wpis chodzi mi po głowie... Mam nadzieję, że zrealizuję;)

      Usuń
    5. Kilka wpisów i tak będę musiała poprawić;).

      Jestem za tym, by pojawił się u Ciebie taki post;). Będę przynajmniej wiedziała czego unikać;)

      Usuń
  13. Iwonko, ty zawsze tak pięknie piszesz o perfumach, że za każdym razem zdołam się rozmarzyć :-)
    Tak jak wspominałam na twoim Insta muszę powąchać te perfumy! Bo zapachy CK na ogół mi się podobają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynka, nawet nie wiesz jak mi miło po tym, co napisałaś:). Dziękuję ❤.
      Reveal jest trochę specyficzny, ale warto dać mu szansę. Jeśli za pierwszym razem nie zaiskrzy, to być może za drugim razem się uda:).

      Usuń
  14. Mam wielu wiosennych ulubieńców, ale tej wiosny moje serce i nozdrza podbił Mon Guerlain. I to nie tylko dlatego, że jestem wielką fanką Angeliny😉 Tak, jest zbyt słodki i to nierozsądna miłość, ale cóż zrobić😊
    Niestety zapachu opisywanego przez Ciebie nie znam, choć opis i zdjęcia są prześliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna wiadomość i oczywiście zazdroszczę, że tak dobrze zgrał się z Twoją skórą. U mnie była porażka;),
      Dziękuję za komplement ❤.

      Usuń
  15. Iwonka ! Jakie piękne zdjęcia!! Super talent!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam i przepadłam! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Fazę na sól w perfumach miałam w tamtym roku. Siedziałam na fragrantice i zastanawiałam się, który zapach może mieć najwięcej słonej nuty :) Kupiłam Demeter Salt Air, ale nie ma tam dużo soli. W Womanity pour Elle T. Muglera jest sól z kawiorem i figą - cudowna mieszanka, lżejsza od klasyka i bardziej do noszenia. Sól znalazłam też w letniej edycji 2014 Caroliny Herrery - i tam ta sól najbardziej mi pasuje, bo pachnie posolone owoce egzotyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, mocno zadziałały na mnie słowa ,,posolone owoce egzotyczne";), dlatego zaraz poszukam tego zapachu i zapiszę go sobie na swoim koncie na Fragrantice:).

      Usuń
  18. Mam ten zapach i bardzo, bardzo go lubię :) Generalnie lubię zapachy CK, bo mimo iż bardzo bezpieczne, nie są moim zdaniem płaskie i całkiem długo się utrzymują (w odróżnieniu od np. Bossów czy Armani na moim ciele). Nie czytałam jakie nuty zapachowe tworzą Reveal, i bardzo mnie zaskoczyłaś tą solą. To, że jest tam pieprz wyczuł nawet mój mało wprawny i nieprofesjonalny nos, zresztą zapachy z pieprzem zawsze mi się podobają :)

    Mam próbkę jednego z zapachów Bohoboco(ultra trwałe), która także bazuje na pieprzu i muszę sprawdzić czy z tego także będzie miłość.
    Ps. To dobry pomysł z wpisem na temat moich zapachów :) Na pewno taki powstanie w niedługim czasie :D

    Miłego poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na trwałość i jakość chociażby limitowanych letnich edycji Ck One nie narzekałam.
      Perfumy z pieprzem uwielbiam - gdybym miała stworzyć swój zapach, na 100% byłby w nich pieprz;).
      Bohoboco ma właśnie w ofercie wanilię i czarny pieprz i jestem ciekawa jak ta mieszanka współgra ze skórą:).

      Bardzo się cieszę! :) Z chęcią przeczytam o Twoich ulubionych zapachach:).
      Miłego dnia! :)

      Usuń
  19. Orzechowo-maślane refleksy brzmią wspaniale! U siebie ich nie odnotowałam, zazdroszczę okropnie. ;) Śliczny opis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One ukazują się na mnie po kilkudziesięciu minutach od zaaplikowania perfum:). Coś niesamowitego:).
      Dziękuję serdecznie <3.

      Usuń
  20. eh ja jestem z tych właśnie co lubią te słodko pierdzące zapachy i nie wiem czy on Ci dla mnie :D ale Iwonko zdjęcia do opisu perfum pasują idealnie, na tyle, że mam ochotę go powąchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słodkim zapachom nie mówię ,,nie", ale na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy rzadko który mnie zaintrygował, dlatego lubię testować nieco starsze kompozycje - wśród nich mogę się już odnaleźć;).

      Bardzo Ci dziękuję:). Koncepcja na zdjęcia powstała w mojej głowie w zaledwie kilka sekund;).

      Usuń
  21. Nie znam i nie wiem, czy wybrałabym perfumy o takich nutach zapachowych. CK znam, mam słynne In2You, kiedyś podbierałam mamie Euphorię, ale nie są to moje ulubione zapachy - chyba brakuje mi w nich czegoś, czego nie potrafię opisać :P Przepiękne zdjęcia, szczególnie te z plaży - fantastycznie oddają klimat kreowany wokół tych perfum (i nie piszę tu o lekko erotycznym opisie producenta :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś Ck In2U i uważam, że jest to bardzo optymistyczny zapach:), choć powrotu do niego już nie planuję;).
      Euphoria i jej kolejne wariacje to kompletnie nie moja bajka, ale być można edycja cynamonowa, której jeszcze nie poznałam byłaby w stanie mnie zaintrygować:).

      Dziękuję Natalia:).
      Często jest tak, że zawartość flakon nie koresponduje z wizjami z reklam i opisów producenta, także nie pozostaje nic innego jak skwitować tę marketingową twórczość uśmiechem;).

      Usuń