Ulubieńcy wakacji - kosmetyki kolorowe i perfumy

By | 25.8.16 101 comments
Witajcie! :)

Tak jak już kiedyś wspomniałam, zestawienie tzw. ulubieńców będę przygotowywać 2 razy w roku: pod koniec sierpnia, żeby napisać o najczęściej używanych kosmetykach podczas wakacji, drugi tego typu post pojawiać się będzie w grudniu i będę pisać o ulubieńcach w ramach podsumowania minionych dwunastu miesięcy - wspomnę też wówczas m.in. o pielęgnacji oraz blogach, które z przyjemnością śledzę:).

W zeszłym roku o tej porze pokazałam wyłącznie połyskujące kosmetyki kolorowe oraz aż cztery orzeźwiające zapachy. Tym razem nie było sprzyjających okoliczności do eksperymentowania z makijażem, aczkolwiek z błyszczących akcentów tak do końca nie zrezygnowałam - nie byłabym sobą;). Po przetestowaniu kilku zachwalanych drogeryjnych korektorów, w końcu znalazłam taki, który sprostał wszystkim moim oczekiwaniom, pozostałe może do czegoś się nadają, ale na pewno nie pod oczy. Jeśli chodzi o perfumy, byłam całkowicie monotematyczna - właściwie to przywarłam do jednego zapachu:). 




  • Estee Lauder Sensuous edp - jak zwykle moje plany związane ze stosowaniem konkretnych perfum nie pokryły się z rzeczywistością. Okazało się, że byłam na ogół monotematyczna i tak naprawdę używałam tylko tego jednego zapachu. Recenzję Sensuous opublikowałam w listopadzie ubiegłego roku  i już wtedy bardzo lubiłam te perfumy, ale dopiero teraz odkryłam je na nowo i jestem pewna, że będą ze mną tak długo, jak tylko będą produkowane (o ile oczywiście nie zniszczy ich żadna reformulacja). Zimą pachniały na mnie słodko-wytrawnie, wyczuwałam przewagę nut drzewnych, natomiast teraz zachwyciły mnie łagodną miodowo-ambrową słodyczą. Nie dominowały, nie przytłaczały nawet wtedy, gdy były wysokie temperatury. Cudowny zapach, który z powodzeniem można stosować cały rok. Jeśli tylko nuty zapachowe wpisują się w Wasze preferencje, a lubicie wyjątkowe, eleganckie i nienachalne perfumy, to Sensuous wydaje się być tym, czego potrzebujecie;).
  • pigmenty z serii AMC Pure Pigment Eye Shadow w odcieniach 82 i 86  marki Inglot - gdybym miała wybierać między pigmentami i cieniami do powiek, to bez chwili zastanowienia oddałabym wszystkie swoje palety i została z tymi błyszczącymi cudownościami;). Te z oferty Inglota są trwałe, nie osypują się, są fenomenalne zarówno po nałożeniu na sucho, jak i na mokro. Wersje 82 i 86 utrzymane są w miedziano-różowo-bordowej kolorystyce, które różnią się wyłącznie nasyceniem barw. Kiedy jak nie latem należy pozwolić im błyszczeć w pełni?:) To przecież najlepszy czas na przemycenie odrobiny szaleństwa w codziennym makijażu. Dodatkową zaletą używania pigmentów jest to, iż zwracają uwagę otoczenia - nie jestem w stanie zliczyć próśb o podanie nazwy tego ,,świecącego cienia";).
  • pomadka z Mac o wykończeniu cremesheen w kolorze Creme Cup - przy tak ,,żywym" makijażu oka wypadało nałożyć na usta coś, co nie będzie charakteryzować się tą samą ekspresją. Postawiłam na pomadkę Creme Cup, którą najczęściej łączyłam z bezbarwnym błyszczykiem. Po dłuższym czasie użytkowania stwierdzam, że ten kolor najbardziej podoba mi się wtedy, gdy mam konkretniejszą opaleniznę;), choć i z jasną cerą też się dobrze komponuje;). 
  • korektor Multi Mineral Anti Age Concealer z Bell w odcieniu 01 - w tym roku postanowiłam znaleźć korektor, który będzie przede wszystkim lekki, a jednocześnie nie będzie wymagał przypudrowania (większość o takiej formule się roluje, dlatego nie miałam łatwego zadania). Poza tym oczekiwałam, że nie będzie wchodził w zmarszczki (choć muszę przyznać, że za sprawą odpowiedniej pielęgnacji  mam ich teraz mniej niż jeszcze kilka lat temu), a to jak wszystkie wiemy nie lada wyczyn dla producentów tego rodzaju kosmetyku; miał też przyzwoicie się utrzymywać. Część nie przeszła testu, bo zrolowała się w chwilę po nałożeniu, wytraciła kolor bądź podkreśliła załamania i przesuszyła skórę pod oczami, ale jeden totalnie mnie zachwycił i jest to właśnie korektor z Bell. Sprostał wszystkim powyższym wymaganiom. Jego konsystencja jest zbliżona do wodnistej,  zaskoczyło mnie to, że nakładając go, czułam, że jest przyjemnie chłodny. I choć mógłby być jaśniejszy (lubię efekt widocznego rozjaśnienia/rozświetlenia, a taki miałam tylko przy okazji opalenizny, w innej konfiguracji ,,zlewa się" z kolorem podkładu), mógłby też odrobinę lepiej kryć (ratuję się trikiem i nakładam odrobinę korektora na warstwę, która zdążyła już zastygnąć - jest lepiej:)), to i tak jest w tym momencie moim najlepszym korektorem. Do ideału brakuje mu niewiele.

Mój wakacyjny makijaż z wykorzystaniem kosmetyków, o których wspomniałam (zdjęcie pierwsze: pigment 82, zdjęcie drugie 86):



Nowszy post Starszy post Strona główna

101 komentarzy:

  1. No, akurat trafiłam na nowy pościk;)
    Niestety niczego nie znam, ale pamietam, ze wspominałaś mi o tym korektorze i mam go na uwadzę choć generalnie nie przepadam za polską kolorówką, poza Provoke ;) Ale może by mi akurat pasował... Bo ja wszystkie muszę przypudrowywać;) tylko ja bym musiała inny odcień bo nie lubię zbyt dużego rozjaśnienia pod oczami. Wolę jak kolor nie dużo jaśniejszy od reszty twarzy, a takie 01 zawsze bladziutkie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)

      Ja nie znoszę przypudrowywania korektora pod oczami, rzadko kiedy też utrwalam podkład, co najwyżej w strefie T i to też ilością, którą trudno byłoby nawet dostrzec przez lupę;).
      Od razu porwałam się na 01, ale z tego co widziałam 02 też ma ładny kolor i chyba idzie bardziej w żółte tony.

      Usuń
    2. Ja też bym wolała nie przypudrowywać, ale każdy mi się odznacza kolorem czego bardzo nie lubię więc coś za coś:D

      Usuń
  2. Pigment inglota mam nr.82 i bardzo go lubię :-) 86 tez mi sie podoba! Baaaardzo <3
    Buziole :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę pomyśleć nad kolejnymi odcieniami tych pigmentów, a czuję że na jednym bądź dwóch się nie skończy;).
      Buziaki:***

      Usuń
  3. Oba pigmenty wyglądają na Tobie zjawiskowo. Podejrzewam, że Słyszałaś to tyle razy, że doskonale o tym wiesz. Ostatnio przetestowałam 2 pigmenty z Maca: Vanilla i Tan.oba są cudowne. Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa:).
      Vanilla i Tan to świetne kolory.
      PS. Kiedy wracasz z nowym postem?:)

      Usuń
    2. Oj nie wiem. Ostatnio trochę inne rzeczy, problemy siedzą mi w głowie. Blogowanie trochę mnie męczy. Nie szaleje już tak z kosmetykami. Nie zrywam jednak z pisaniem. Jak coś zainteresuje mnie na tyle mocno, na pewno podzielę się tym z czytelnikami. Zbyt wiele jest produktów, które nie zasługują na mój czas i uwagę. Buziaki 😘

      Usuń
    3. Rozumiem to doskonale. Sama robię ostatnio dłuższe przerwy. Problemy i drobne przeciwności nie śpią, a trzeba temu stawić czoła:).

      Usuń
    4. Właśnie nie ma Cię wcale ostatnio... szkoda. Czekam;)

      Usuń
  4. Też lubię mocno rozjaśnione okolice pod oczami i zawsze wybieram najjaśniejsze odcienie. Ten korektor od Bell kupiłam, bo Ty polecałaś i najlepiej jakby miał krycie NARSa i swoją lekkość :) Mam zamiar wypróbować oba na raz. To znaczy najpierw Multi Mineral, a później cienitko NARSa dla lepszego kamuflażu. Może będzie z tego hit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa co wyjdzie z takiej mieszanki:). Oby był hit:).

      Usuń
  5. Czyli można powiedzieć, że Sensuous stało się Twoim signature scentem. :) Przynajmniej tegorocznych wakacji.

    Bardzo ładnie połyskują te pigmenty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak powiedzieć:).

      Też mi się to podoba, dlatego muszę wybrać się do Inglota po kolejne odcienie:).

      Usuń
  6. Az sie cofnęłam do twojego posta o pomadce i musze przyznać, ze teraz wyglada na delikatniejsza. Co mi sie jeszcze bardziej podoba :)
    Pigmenty maja moc i jak zawsze wyglądają pięknie.
    Wyborem korektora mnie zaskoczyłaś, takiego ideału szukałabym u zagranicznych producentów, a tu prosze na rodzimych półkach mozna znaleźć takie perełki!
    A zapachem kusisz juz od zeszłego roku, może w końcu uda mi sie go powąchać, bo przy tych wszystkich nowych zapach całkiem o nim zapomniałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz połączyłam pomadkę z bezbarwnym błyszczykiem, dlatego takie efekt;).
      A wiesz, że kilka dni temu trafiłam na Instagramie na porównanie Multi Mineral do jednego z korektorów Diora? :) Tylko teraz nie pamiętam o który konkretnie chodziło:/, ale podsumowanie recenzji było takie, że do tego droższego ta dziewczyna nie zamierza już wracać skoro ma taki świetny zamiennik:).
      Może być problem z tą wersją, bo wiem, że lubisz takie wyraziste zapachy, a z nim bywa różnie;). A testowałaś wersję Noir?

      Usuń
  7. kompletnie niczego nie znam, ale te pigmenty wyglądają przepięknie na powiekach, ładnie się mienią i widać, że mają dobrą pigmentację. co do korektora Bella to bardzo mnie zaciekawiłaś, ja nadal jestem na etapie poszukiwań tego idealne, który skryje cienie i lekko rozjaśni skórę pod oczami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich jakość jest tak dobra, że planuję przygarnąć jeszcze kilka wersji kolorystycznych:).

      Jeśli chodzi o korektor, dobrze ukryje cienie, jeśli zastosujesz trik, o którym wspomniałam:).

      Usuń
  8. Uwielbiam Estee Lauder Sensuous, ale zdecydowanie lepiej mi się je nosi w chłodniejsze dni. Dla mnie to taki zapach na początek jesieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też tak uważałam do momentu, gdy nie użyłam ich latem;). Teraz będą w użyciu okrągły rok:).

      Usuń
  9. Muszę w końcu zaopatrzyć się w pomadkę MAC :) Kuszą mnie od długiego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może niepotrzebnie zaczęłam przygodę z pomadkami Mac, bo teraz kusi mnie coraz więcej kolorów;). To wciąga:).

      Usuń
  10. Cześć Iwonka, super, że już wróciłaś na bloga, mam nadzieję, że wakacje byłī dla ciebie mega inspirujące :)

    Zapach Estee jest wspaniały - mega kobiecy zapach <3 Ja bardziej preferuję wersję "noir".
    Tego lata rządził u mnie zapach Guerlain - Pera Granita. Odkryciem jest dla mnie wersja Love in Capri Dolce & Gabbana.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Agnieszka:).

      Niebawem znowu wrócę do Noir i już się wtedy upewnię, który z nich bardziej mi się podoba:). Do tej pory wersja Noir wygrywała:).
      Jakiś czas temu szukałam też Sensuous w wydaniu edt, ale chyba ją wycofano. Wiesz może czy jest jeszcze gdzieś dostępna?
      Zaraz obadam Love in Capri Dolce & Gabbana. O, czyli jednak Pera Granita potrafi zaskoczyć:). To muszę dać tym perfumom drugą szansę:), bo testowałam tylko raz i to w perfumerii.
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  11. Sensuous latem zupełnie odstawiłam i już powoli tęsknię za nimi, może faktycznie warto dąć im szansę wcześniej niż jesienią? U mnie z kolei królował Ogródek Nilowy Hermesa, często też sięgałam po Toni Gard My Honey i L'Imperatrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy trafiłam na opinie, że warto dać im szansę latem, ale byłam sceptycznie nastawiona do tej rady:).
      Teraz wiem, że te osoby miały rację:).
      Ogródek Nilowy i L'Impratrice to rewelacyjne zapachy, a My Honey nie znam, ale ma ciekawy skład:).

      Usuń
  12. Jestem bardzo zaciekawiona tym zapachem z Estee Lauder. Nie znam go, a z chęcią bym poznała. Lubię letnie zapachy (nawet w chłodniejsze dni).
    Piękna jest ta pomadka z MACa. Ja wyglądam w takich odcieniach zbyt blado, ale na Tobie prezentuje się świetnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię nosić świeże zapachy jesienią i zimą:).
      Dziękuję:), to ciekawy kolor, choć nie każdej
      dziewczynie będzie pasował.
      Pozdrawiam:).

      Usuń
  13. Kiedyś szalałam za pigmentami, w zasadzie wszystko zaczęło się od cieni mineralnych które w sypkiej postaci oswoiły formułę. Mimo to zwyciężają prasowane, dużo łatwiejsze do szybkiego makijażu. A teraz, gdy trafiłam na kremowe cienie z Nabla Cosmetics jestem skłonna odstawić większą część posiadanego zbioru :)
    Odkryłam też niezły korektor z Chanel, który nie wymaga utrwalenia ze względu na swoją formułę. Na razie co prawda jest ze mną dość krótko, ale widzę potencjał.
    Z perfum dość często, zwłaszcza w upalne dni sięgałam po Parfum Divin marki Caudalie oraz Royal Bain De Caron EDT, przy czym to Caron jest moim ulubieńcem z tej dwójki. Zaraz po nich w ścisłej czołówce znajduje się Rose Anonyme Atelier Cologne - na tyle, że pora myśleć o nowym flakonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory wzbraniałam się przed kremowymi cieniami, bo nie wierzyłam, że dałabym radę ogarnąć tę formułę;). A tak na poważnie, to po wstępnym rekonesansie opinii przeczytanych u zaufanych blogerek, wiem, że są warte zakupu. Pewnie kiedyś wpadną i w moje ręce:).
      Odnośnie korektora, będę w takim razie czekała na Twoją recenzję. Być może znajdę kolejną perełkę.
      Twoich perfum nie kojarzyłam wcześniej, ale nuty zapachowe prezentują się imponująco:). Na pewno zamówię próbkę Royal Bain De Caron EDT, bo jest dostępna w jednej z perfumerii internetowych.

      Usuń
    2. Ciekawa jestem jak odbierzesz Royal Bain De Caron :)

      Cienie w kremie uwielbiam od lat, ale z racji coraz bardziej przetłuszczającej się skóry na powiekach większość marek nie daje rady :( Kupiłam z Nabli na próbę 3 kolory i jestem oczarowana <3 Czekam na przesyłkę z kolejnymi :)
      A jeszcze tak odnośnie pigmentów i wszelkich produktów do oczu w sypkiej postaci. Moim objawieniem był zakup (utrwalacza/bazy) Pixie Epoxy (ciężko to określić, bo produkt jest niesamowity i marka nazywa to "klejem" :D). Zerknij sobie jeżeli nie znasz, bo Duraline Inglota wysiada :))) Dodam, że świetnie współpracuje także z cieniami prasowanymi. Dawno temu robiłam prezentację i już nie wyobrażam sobie jej nie mieć.
      O korektorze na pewno będę pisać za jakiś czas, teraz, gdy na nowo zapanowały tropiki widzę w nim ogrom plusów . Niech MOC trwa ;)

      Usuń
    3. Też jestem tego ciekawa;).

      Przeczytałam Twój wpis na temat Pixie Epoxy i przejrzałam jeszcze zdjęcia w Internecie i powiem Ci, że to, co ta baza robi z cieniami to mistrzostwo!:) Z pozornie nudnego koloru wyciągnie głębię. Dzięki, że o niej wspomniałaś:).
      Pozdrawiam:).

      Usuń
  14. Uwielbiam Twój świetlisty look :) Pyłki z Inglota są już na mojej liście i na pewno wpadną w moje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:). Matowy look też jest fajny, ale mając wybór wolę jednak świetlisty;).
      No właśnie, oni mają pigmenty i pyłki, ale jeszcze nie sprawdziłam na czym polega różnica:).

      Usuń
  15. Te pigmenciaki Inglota są przepiękne! Muszę zajrzeć do ich sklepu jak będę w PL i wybrać sobie choć jednego na spróbowanie! Na Twoich ślepkach wyglądają obłędnie. Uwielbiam taki efekt! <3

    Sensuous wreszcie mam i ja! Chwaliłam się, że w końcu kupiłam?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co pamiętam wspomniałaś, że zdobyłaś wersję Noir, a na klasyczną też się skusiłaś?:)A tak przy okazji, to będę wypatrywać recenzji tego zapachu, bo jestem niesamowicie ciekawa Twoich wrażeń:).
      Też muszę powędrować w stronę Inglota, bo coś czuję, że do kolekcji przybyło kilka nowych kolorów i trzeba im się przyjrzeć:).

      Usuń
    2. Nieeee, klasyczną mam :D Kartonik dokładnie taki jak u Ciebie na zdjęciu. To klasyczna tak? :)

      Usuń
    3. Tak, klasyczna, ale to wersja Noir jest z kategorii tych perfum, które wydaje mi się, że od razu byś pokochała, bo idą w stroną orientalną:).

      Usuń
    4. Ooooo, muszę więc koniecznie nadrobić zaległości! :)

      Usuń
  16. Pisałam Ci już kiedyś, że ta pomadka jest wprost stworzona dla Ciebie. Ślicznie się komponuje z całością :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Makijaż piękny, ale zaciekawiło mnie coś innego :D Proszę o post o Twojej pielęgnacji przeciwzmarszczokwej, dzięki tobie odkryłam krem pod oczy DErmika Neokolagen i jestem ciekawa czego jeszcze używasz i co się sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie przygotuję taki post:).
      Cieszę się, że krem z Dermiki tak dobrze Ci służy:).

      Usuń
  18. Lubię ten korektor Bell, kiedy nie potrzebuję dużego krycia, a makijaż jest minimalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno z moich największych odkryć tego roku;).

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. A co sądzisz o wersji Noir? Uważam, że też jest świetna:). Chciałabym jeszcze poznać Sensuous Nude, choć ten zapach akurat nie zbiera pochlebnych recenzji.

      Usuń
  20. nie znam nic z Twoich ulubieńców, fajny makijaż bardzo letni ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zainteresowałas mnie tym korektorem. Chyba wybiorę sie po niego po pracy, bo szukam czegoś dobrego pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepięknie wyglądasz, Iwonko! Ja z tej gromadki znam jedynie pigment z Inglota. Masz całkowitą rację - te pigmenty są genialne! Mam ochotę kupić sobie więcej odcieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justynka <3
      Ja też mam ochotę na więcej, ale jak znam siebie, to nie skończy się na wyborze jednego czy dwóch kolorów;). Chciałoby się mieć wszystkie;).

      Usuń
  23. Piękne te pigmenty i takie adekwatne do Twojego nazwiska! ;))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest moje nazwisko:), tę nazwę wymyśliłam w związku z tym, że lubię wszystko, co złote;). Być może kiedyś zmienię nazwę bloga, ale na ten moment nie mam pomysłu:).

      Usuń
  24. Bardzo lubię perfumy i kosmetyki Estee Lauder, u mnie rządzi Sensuous Nude;) i ostatnio J'adore Diora;) oraz wszystkie świeżaki, a mam ich mnóstwo. Na jesień mam za to obłędne My Burberry Black - niesamowity zapach:) A korektor - u mnie nieźle sprawdził się Airbrush Concealer Clinique, teraz mam korektor Isa Dora, ale trochę słabiej wypada niż Clinique, choć nie jest zły;) Chcę kupić jeszcze Clinique w tubce;)No i szaleję z pomadkami - jak zawsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie!:) Widziałam na Twoim IG te perfumy od Burberry.
      Zaraz sobie sprawdzę nuty. Mam tylko nadzieję, że znacznie różnią się od wersji klasycznej;), która z kolei nie bardzo mi podeszła, choć uważam, że jest to bardzo elegancki zapach.
      Ja bardzo lubię Estee Lauder - ich szminki i niektóre perfumy są wręcz doskonałe:).

      Usuń
    2. Iwonko, My Burberry Black są zupełnie inne niż klasyk;)Cięższe, bardziej mroczne i zmysłowe, więcej na razie nie zdradzę, ale naprawdę będzie o czym pisać;) Pielęgnację Estee Lauder też lubię;)

      Usuń
    3. No nic, będę musiała uzbroić się w cierpliwość:). Będę czekać na Twoją recenzję:).

      Usuń
    4. Jeszcze trochę i pojawi się na blogu. Na razie nie mogę go jednak nosić bo za ciepło;) - choć jak kocham taką pogodę i chcę aby jeszcze było tak fajnie;)
      Jak się zrobi chłodniej to z pewnością ponoszę je częściej i moja opinia będzie trochę lepiej wyrobiona, bo na razie nosiłam je kilka razy tylko;)buziaki na wieczór****

      Usuń
    5. No właśnie ja też mam kilka takich cięższych zapachów w próbkach i zostawiłam je sobie na wrzesień, bo w taką pogodę testy nie mają racji bytu;).
      Mam nadzieję, że skoro lato było takie niemrawe, to chociaż czeka nas słoneczna i ciepła jesień:).
      Dobrej nocy Aniu:*

      Usuń
  25. z tym drugim pigmentem pięknie wyglądasz, a na żywo już w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę w końcu wypróbować pigmenty z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, ale uprzedzam, że na jednym na pewno się nie skończy;).

      Usuń
  27. Ja w te wakacje doszłam do wniosku że nie będę nakładać makijażu na buzię i na razie mi z tym dobrze:) Mam tylko korektor estee lauder double wear i jest super, ale to pewnie dlatego że trafiłam kolorem:D Może same pomalowane oczy wyglądają głupio ale na razie się tym nie przejmuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miałabym tak idealną cerę jak Twoja, to też skupiłabym się wyłącznie na makijażu oczu;).

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Polecam sprawdzić ten zapach i jeszcze wersję Noir:).

      Usuń
  29. Jak zwykle piękna!
    Przypomniałaś mi, że po wypłacie mam lecieć do Inglota, haha :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justynka ♥
      A wiesz, że cały czas pamiętam o tym pigmencie o numerze 115, który pokazałaś jakiś czas temu na swoim blogu? :) Też kiedyś będzie mój:).

      Usuń
  30. Pomadka to nie moja bajka ale pigmenty z inglota uwielbiam w każdej postaci. Bardzo ładnie natomiast wkomponowane się w makijaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. wow jakie pigmenty <3 a korektor zapamiętam sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem pod ich wrażeniem:).
      Jeśli chodzi o korektor, wczoraj zrobiłam zapas na okres jesienno-zimowy;).

      Usuń
  32. Pigmenty z Inglota nic nie przebije :) Co do Bell, to kupiłam ostatnio nowość tej marki, korektor liftingujący Ms. Perfect w Biedronce, ale niestety okazał się kiepski, bo oksyduje i źle wygląda, więc ciekawa jestem jak Twój ulubieniec sprawdziłby się u mnie. Może się skuszę przy najbliższej okazji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się:). Pigmenty Inglota to świetna jakość w rozsądnej cenie.
      Muszę poczytać czym różni się Ms. Perfect od Multi Mineral.

      Usuń
  33. Piękny zapach, te pigmenty mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jest niesamowity tak samo jak Sensuous Noir:).

      Usuń
  34. Bardzo jestem ciekawa, jak pachną te perfumy. Mam dziesiątki próbek w pudełku, może jakimś cudem je odnajdę i się od razu przekonam? :)

    Jak Ty sobie radzisz z pigmentami? Ja zupełnie nie umiem postępować z takimi sypkimi błyskotkami, a niektóre są takie piękne! Nie wiem jak pigmenty Inglota, ale część tych z innych firm, które posiadam, jest bez opakowań z sitkiem i i to już kaplica. Odkręcam i gwiezdny pył rusza w atmosferę, próbuję przenieść je pędzelkiem na powiekę, a przykleja się tego tyle, że mnóstwo się osypuje po drodze :( No nie umiem.

    Masz śliczną, delikatną urodę, z przyjemnością oglądam Twoje zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii na temat zapachu Sensuous, jeśli oczywiście uda się odnaleźć go w zbiorze próbek:). To szlachetne perfumy:).

      Szczerze mówiąc, nie mam problemów z pigmentami, ale myślę, że jakimś rozwiązaniem może być nakładanie ich na mokro. Po nałożeniu na pędzelek warto spryskać go wodą bądź tonikiem (przelewam płyn do buteleczki z atomizerem).
      A jeśli Twoje pyłki osypują się podczas nakładania na sucho, to nic nie poradzę, prócz tego, że należałoby wtedy zacząć makijaż właśnie od oczu, następnie płynem do demakijażu zetrzeć to, co się osypało, a potem dopiero przejść do zaaplikowania podkładu, ale pewnie tak właśnie robisz:).

      Bardzo dziękuję za komplement ♥
      Miłego wieczoru:).

      Usuń
  35. Te pigmenty zachwycają mnie za kazdym razem tutaj u Ciebie! Koniecznie muszę je kupić, tym bardziej, ze kocham błyskotki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam wszystko, co się błyszczy, więc w pełni to rozumiem;).

      Usuń
  36. Pościk przeczytany od deski do deski z zapartym tchem! Byłam strasznie ciekawa Twoich ulubieńców. Perfumy bardzo mnie zaintrygowały, o słynnych pigmentach Inglota słyszałam wiele dobrego-koniecznie muszę je kiedyś wypróbować. Zaskoczeniem jest korektor Bell, nie przypuszczałam, że okaże się tak dobry,również muszę go spróbować. Markę Bell znam i cenię od lat, dlatego trochę dziwię się sobie, że nie znam go bliżej ;) Makijaże piękne, cudownie w nich wyglądasz. A szminka Mac-cóż moje kosmetyczne marzenie, które wypadałby kiedyś w końcu zrealizować, tylko nie wiem jaki kolor i wykończenie wybrać... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla mnie samej korektor z Bell jest największym zaskoczeniem:). Jest tak dobry, że zrobiłam już jego zapas na okres jesienno-zimowy;).
      Jeśli chodzi o Mac, to ja jestem bardzo zadowolona z Matte i Cremesheen, choć ciekawią mnie też takie błyszczykowe wykończenia:).
      Martuś, bardzo dziękuję za miłe słowa:*

      Usuń
  37. Piękny makijaż! :) Ja też wpadłam przypadkiem na ten korektor Bell i bardzo go polubiłam :)
    A perfumy EL za Twoją sprawą chodzą za mną od dłuższego czasu;)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      Ja już zrobiłam zapas tego korektora. Mam tylko nadzieję, że nie zostanie wycofany z produkcji.
      Perfumy z Estee Lauder coraz bardziej mnie intrygują, a Sensuous i Sensuous Noir to prawdziwe perełki:).
      Pozdrawiam:*

      Usuń
  38. Korektor z Bell jest dla mnie jednym z bardziej trafionych, a używałam ich już sporo z różnych półek cenowych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ,,przerobiłam" mnóstwo korektorów, a ten jest jednym z najlepszych:).
      Pozdrawiam:).

      Usuń
  39. Niedawno kupiłam swoje pierwsze pigmenty z Inglota - genialne są :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Pomadka ma obłędny kolor! Idealnie wygląda na ustach! A ten korektor Bell jest moim ostatnim odkryciem, też szukałam czegoś lekkiego, w Biedronce wpadł mi w oko, myślę " Spróbuję, co mi tam, kosztuje tylko kilka zł " a już po pierwszym użyciu byłam zachwycona! Nie dość że świetnie kryje, to też idealnie stapia się ze skórą, nie tworzy plam i, co najważniejsze, wyraźnie nawilża skórę - świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się bardzo podoba:). Tutaj akurat połączyłam ją z błyszczykiem ze Smashboxa.
      Korektor z Bell to absolutne mistrzostwo, dlatego też dokupiłam kilka egzemplarzy:).

      Usuń
  41. Pigmenty z Inglota wyglądają na oku po prostu przepięknie! Sama niezbyt dobrze czuję się w tak wyrazistym makijażu oka, ale uwielbiam patrzeć na nie u kogoś :) Kiedyś myślałam, żeby kupić tę pomadkę albo Angel - żeby używać ich na co dzień, ale kremowe, wręcz błyszczące wykończenia chyba nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ale pięknie i tak naturalnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalia za miłe słowa :).

      Usuń
  43. Testowałam Sensuous Nude i gdyby nie jego kiepska trwałość zagościłby u mnie na dłużej. Sensuous jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli spodobał Ci się ten zapach? Ja spotykam się głównie z opiniami, że wersja Nude jest najsłabsza z całej serii, ale podejrzewam, że na niektórych skórach może ukazać swój prawdziwy urok:).
      Była kiedyś też wersja Sensuous eau de toilette, której niestety nie poznałam, a w tym momencie jest praktycznie nie do zdobycia:/.

      Usuń
    2. Nude świetnie współgrał z moją skórą, ale niestety trwałość praktycznie żadna. Lubię czuć perfumy na sobie przez cały dzień, więc do niego nie wróciłam :)

      Usuń