Test wybranych perfum niszowych - Memo Paris/ Atelier Cologne

By | 10.6.16 55 comments
Witajcie! :)

Przeglądając ostatnio swój zbiór próbek zauważyłam, że mam 5 zapachów niszowych, o których warto by było napisać już teraz (reszta jeszcze musi poczekać na swój czas;)), dlatego też dzisiaj zaprezentuję kolejną odsłonę testu perfum.

Tym razem będą to dwie marki: Atelier Cologne i Memo Paris. Pierwsza z nich znana jest z tego, że:

kreatorzy perfum łączą zaskakujące i rzadkie ekstrakty ze świeżymi cytrusami. Tworzą skoncentrowane, charakterystyczne i trwałe formuły. Każdy zapach kryje bezcenne emocje i silne wspomnienia. Założyciele firmy mieli marzenie, by tworzyć zapachy o takim charakterze, aby mogły być noszone jako perfumy czy ekstrakty, a jednocześnie, aby miały egzaltowaną i charakterystyczną świeżość wody kolońskiej. [cytat za: http://www.perfumeriaquality.pl/atelier-cologne/]

Druga może się szczycić wyjątkowymi kolekcjami zapachów z daleka:

Memo podróżuje przez różne lądy, prawdziwe i nierzeczywiste: każdy z zapachów roztacza symboliczną wizję danego miejsca, bazując na kilku kluczowych składnikach. Kolejna seria poświęcona jest akordowi skóry. Bo czy skóra nie jest w pewnym sensie wiecznym wędrownikiem? Wiernym towarzyszem podróżnika, zwiedzającego świat ze swoją skórzaną torbą, która przesiąka egzotycznymi zapachami odwiedzanych miejsc? ,,Wędrowne nasiona'' to najnowsza kolekcja aromatycznych, roślinnych zapachów. Inspiracją dla tej serii były nasiona i ich niezwykła siła życia oraz otaczające je owoce. Podobnie jak Memo, nasiona lubią podróżować; są prawdziwą metaforą życia i wolności. [cytat za: http://www.perfumeriaquality.pl/memo0/]




Wśród tych zapachów nie znalazłam kolejnego obiektu westchnień;), ale uważam, że każdy z nich ma w sobie coś intrygującego, więc oczywiście zachęcam do testów:). Muszę też wspomnieć, że im więcej perfum poznaję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ocenianie ich w kategoriach: dobry/zły, majstersztyk/porażka nie ma sensu, o czym wielokrotnie się przekonałam, gdy ten sam zapach potrafił pachnieć kompletnie inaczej w zależności od rodzaju skóry. Oczywiście nadal mogę oceniać je według tego, co dyktuje mój gust, ale wiadomo, że każdą recenzję czy opinię trzeba traktować wyłącznie jako wstęp do własnych poszukiwań.

Przejdźmy do testu:

Atelier Cologne Sud Magnolia - ten zapach spotkał się z dość chłodnym odbiorem pasjonatów perfum. Jest bliskoskórny, subtelny, prawie transparentny. Podchodziłam do niego sceptycznie do czasu, gdy w tej wodnej (za sprawą magnolii) kompozycji ukazał się szafran, który zepchnął monotonię w kąt. Zapach jest jednocześnie wodny, cytrusowy i odrobinę gorzki;  klimatem zbliżony do Un Jardin Sur Le Toit Hermesa, ale jeszcze bardziej dyskretny. Świetnie sprawdzi się podczas upałów.

Atelier Cologne Orange Sanguine - pomarańcza jest jedną z moich ulubionych nut. Podejrzewam, że zestawienie jej z dowolnymi składnikami wzbudziłoby mój entuzjazm, o ile oczywiście nadal dominowałaby w zapachu. W Orange Sanguine sprawuje ona niepodzielną władzę:). To rzeczywisty aromat słodkiej, dojrzałej pomarańczy podanej wraz z goryczą skórki. Perfumy są nagrzane słońcem, energetyczne, blisko im do efektu syropu, ale na szczęście nie przekraczają tej ryzykownej granicy.  Żałuję, że na mojej skórze okazały się być nietrwałe, bo widziałabym je w swoim zbiorze.

Atelier Cologne Cedre Atlas - to bardzo udany mariaż drzewa cedrowego i cytrusów: jest konkretnie i ambitnie. Świeżość bergamotki, cytryny i wetywerii oraz puchate ciepło cedru i ambry intrygują już od samego początku. Zastanawiała mnie też  ta specyficzna nuta kartonu, która była charakterystyczna również dla Escentric Molecules, Molecule 01 i po wstępnej analizie składu, wydaje mi się, że za ten efekt odpowiada dymny papirus. Cedre Atlas to bardzo trwały i wyrazisty zapach, w którym odnajdą się zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
Memo Paris Quartier Latin - otwarcie jest dość zaskakujące, ponieważ za każdym razem czuję połączenie nut drzewnych i zapach... świeżo startej marchewki (marchewka jest słodka, więc nie widzę problemu:)). Później odbieram zapach jako inwazyjny zamszowo-drzewny na balsamicznym podbiciu. Przeważnie perfumy sprawiają, że przed naszymi oczami pojawiają się obrazy będące ich interpretacją i tym razem też tak było - dostrzegłam domową bibliotekę na poddaszu urządzoną w klasycznym stylu, a w niej fotele obite skórą i zostawione na biurku w popielniczce niedopalone cygaro. Mimo że Quartier Latin jest zapachem typu unisex, skierowałabym go raczej w stronę męską.

Memo Paris  French Leather  - ten zapach jest bardzo podobny do piżmowo-różanego z kwaśnym akcentem Bleu Paradis marki Terry de Gunzburg. W propozycji Memo Paris pojawia się dodatkowo akord zamszowy, zatem mamy tu klimat aromatu imitującego zapach czystości przełamany pylistą pudrowością. Dziwić może tylko nazwa perfum, która w żaden sposób nie odzwierciedla tego, co się dzieje we flakonie.

Który zapach macie ochotę przetestować? A może któryś z nich jest już w Waszej kolekcji?:)

Nowszy post Starszy post Strona główna

55 komentarzy:

  1. Chyba ostatnia wersja zapachowa najbardziej przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że znalazłaś choć jeden zapach dla siebie:). Ja tak nie do końca lubię się z perfumami o zapachu czystości:/.

      Usuń
  2. Lalibela Memo Paris należy d moich ulubionych zapachów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o tych perfumach:). Lubię orchideę, więc może i mnie by się spodobały:).

      Usuń
  3. Memo chyba by mnie urzekło. Design tego z koliberkiem bardzo mi się spodobał. Czasem dobre niszowe zapachy są wspaniałe, niepowtarzalne :) Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, dlatego planuję poznać wszystkie zapachy tej marki:).
      Udanego weekendu:).

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jeśli na Twojej skórze będzie trwały, to będę zazdrościć, bo zapach jest naprawdę dobry:).

      Usuń
  5. Obie te marki lubię. :) Z opisywanych przez Ciebie zapachów AC najbardziej przypadł mi do gustu Orange Sanguine i Cedre Atlas, ten drugi jest świetny w upalne dni. Natomiast od Memo nie znam Quartier Latin, ale mnie zaintrygował ten opis domowej biblioteczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wypisz wymaluj biblioteka:). Zobaczysz;).

      Usuń
  6. Muszę poznać Memo, szczególnie tę Dzielnicę Łacińską! :-) Zapachy Atelier Cologne są delikatne, ale to chyba wody kolońskie, więc to nie ta intensywność zapachu, co w toaletowych czy perfumowanych. Bardzo chcę poznać Figuer Ardent tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym teście nabrałam ochotę na poznanie wszystkich zapachów Memo:). Niekoniecznie, Atelier Cologne ma też takie zapachy, które intensywnością i trwałością wygrałyby z niejedną wodą perfumowaną;).
      Figuer Ardent nie kojarzę, zaraz sprawdzę nuty:).

      Usuń
  7. Ha! Wreszcie znam i mam! Sud Magnolia:) osobiście bardzo lubię. Choć jak dla mnie jest trochę nietypowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super mi się nosiło te perfumy, gdy było bardzo ciepło:). To prawda, jest w nich coś nietypowego:).

      Usuń
  8. Ac myślę że ten Ornage i ten pierwszy by idealnie do mnie pasowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przede wszystkim Orange Sanguine byłby strzałem w 10;).

      Usuń
  9. Zaciekawiły mnie Memo Paris Quartier Latin. Widzę tam coś, co może mnie zainspirować :-) Ogólnie się im zdecydowanie przyjrzę i dzięki za podpowiedź gdzie mogę czego szukać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy Kasiu:).
      Ja mam zamiar przyjrzeć się pozostałym zapachom od Memo Paris, bo czuję, że są z gatunku tych ambitniejszych:).

      Usuń
    2. Jest, jest - po lekturze tego posta zaopatrzyłam się w pewną ilość próbek od Memo Paris i nie tylko i będę testować :-) Może wśród niszowych wreszcie znajdę mój zapach sygnaly :-)
      A ja lubię ambitne i nietuzinkowe zapachy :-)

      Usuń
    3. Trzymam kciuki, by się udało:). Lubię ambitne perfumy, choć nie stronię też od owocowych zapachów jak np. Escada Taj Sunset;).

      Usuń
  10. Niestety nie znam żadnego z opisywanych przez Ciebie zapachów. Najchętniej sięgnęłabym po French Leather, jak sądzę. Bardzo lubię skórę w perfumach, szczególnie właśnie zamszyk. A propos zapachów z zamszową nutką to właśnie przypomniały mi się przepiękne Traversee du Bosphore L'Atrisana... Ach, cóż to był za zapach... Wnętrze damskiej skórzanej torebki, w której rozsypał się puder a pomadka zgubiła zatyczkę... Żałuję, że puściłam w świat :D
    Za świeżakami zbytnio nie przepadam (jak już wiesz :D) więc Atelier Cologne jakoś do mnie nie przemawia zbytnio, nie skusiłam się nawet na testy do tej pory :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traversee du Bosphore L'Atrisana muszę w takim razie jak najszybciej poznać;).
      Wiem, wiem, choć jestem ciekawa Twojej opinii na temat Cedre Atlas, bo on takim stricte świeżakiem nie jest;).

      Usuń
    2. Może kiedyś mi się uda poznac ten zapach to z pewnością jako pierwsza poznasz moje wrażenia :D
      A tak z całkiem innej beczki, Iwonko, jaką maseczkę głęboko nawilżającą byś mi poleciła? Aktualnie wzięłam się za porządki z moja twarzą i używam oczyszczającej maski Glamglow tej białej, peelingu enzymatycznego z kwasami Clareny i ogólnie glinek - białej, szarej, błękitnej. Nie chcę dopuścić do zbytniego przesuszenia i szukam właśnie czegoś odżywczego w formie maski byle nie do zostawiania na noc. Może coś kojarzysz takiego? :) Zastanawiałam się nad Origins Drink Up ale no właśnie... Ona jest na noc :(

      Usuń
    3. Cieszę się:).
      Wiesz co Karolina, ja używam od czasu do czasu masek algowych typu peel off i moim zdaniem nawilżają dobrze, choć ze względu na przesuszenia spowodowane oczyszczaniem postawiłam na kremy nawilżające z naturalnym składem i sera odżywcze.
      Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam:).
      Pozdrawiam:*

      Usuń
    4. No ja właśnie zakupiłam Bielendę Professional algową z kwasem hialuronowym i po pierwszym użyciu jestem całkiem zadowolona, bardzo wygładza skórę twarzy i nie jest to efekt chwilowy :)

      Usuń
  11. Uwielbiam zapachy Atelier Cologne, nie mam na razie żadnego w swojej kolekcji, ale to się stanowczo powinno zmienić. Sud Magnolia bardzo mi się podoba, Orange Sanguine też jest piękny. Podoba mi się też Mandarine Glaciale oraz Pomelo Paradise - polecam Ci zwłaszcza ten ostatni, bo jest nieziemsko piękny:) - a może testowałaś go już?
    A Memo Paris nie znam zupełnie....szkoda. Miłego weekendu:)****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandarine Glaciale tak nie do końca mnie przekonał, ale Pomelo Paradise muszę jeszcze potestować, bo za pierwszym razem zrobił na mnie wrażenie;).

      Udanego weekendu Aniu:***

      Usuń
  12. Trzy ostatnie brzmią interesująco, ale jakbym miała wybrać jeden po opisie to chyba Cedre Atlas brzmią dla mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cedre Atlas to zapach, który był dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem:). Warto przetestować:).

      Usuń
  13. ten z pomarańczą z samego opisu najbardziej mógłby się spodobać mojemu narządowi węchu :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tych zapachów, ale zaintrygował mnie Memo Paris Quartier Latin :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Atelier Cologne Sud Magnolia i Orange Sanguine mam próbki i uważam je za doskonałe zapachy. W najbliższym czasie planuję większe zakupy kosmetyczne i któryś z nich sobie kupię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę udanych zakupów:).

      Usuń
  16. Kocham Sud Magnolie :) zapach , który bardzo często noszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdziłby się wyłącznie w upały:).

      Usuń
  17. Ja choruję na Silver Iris AC, aczkolwiek opisane przez Ciebie Orange Sanguine też bym chętnie przetestowała. Natomiast Memo Paris nie znam zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silver Iris ma intrygujący skład, dlatego zapisałam go sobie na listę do przetestowania:).

      Usuń
  18. Uwielbiam odkrywać dzięki Tobie niszowy świat perfum, o których istnieniu nie miałam do tej pory zielonego pojęcia! Z Twojego opisu najbardziej urzekły mnie Sud Magolia oraz Orange Sanguine :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię Atelier Cologne Cedre Atlas, miałam właśnie jakieś skojarzenie z molekułami, jak je pierwszy raz powąchałam. Na mojej skórze po pewnym czasie przypomina odrobinę Light Blue, tylko układa się trochę bardziej męsko niż damsko, ale to właśnie najbardziej w tym wszystkim mi się podoba ;)
    Memo Paris French Leather kompletnie nie znam, ale brzmi dość ciekawie.
    Pozdrawiam Cię :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ten zapach od razu skojarzył z Molekułami, bo jest w nim i pudrowość i jednocześnie ta nuta kartonu, o której wspomniałam.
      Mam ochotę na poznanie kolejnych perfum od Memo:).
      Pozdrawiam:***

      Usuń
  20. Poznałam zapachy Memo. Petarda! Drogie jak cholera, ale.. jak to mówią - raz się żyje! Mój faworyt to Irish Leather potęga irysu!
    Jeszcze z niszowych fascynują mnie zapachy Borygo, zwłaszcza te męskie <3 love love love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, te perfumy są bardzo drogie i dobrze by było, gdyby zrobili tak jak Xerjoff, który miał zapachy po 1000 zł za 100 ml, aż w końcu się opamiętano i wprowadzono trzydziestki za 375 zł. I teraz można zacząć rozważania:).
      Irys Leather to musi być coś! :)
      Borygo kompletnie nie znam, zaraz sprawdzę;).

      Usuń
  21. Najbardziej zainteresował mnie pierwszy zapach. Jestem ciekawa jak pachnie szafran, bo woń magnolii mogę sobie wyobrazić, chociaż pewnie i tak wyobrażenie to jest mylne :) Zastanawiam się też co w świecie perfum oznacza słowo bliskoskórny i transparenty. Czyżby oznaczało to odważny? Jeśli tak to tym bardziej jestem za :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafran to dość złożony zapach, ale z charakterystyczną goryczą. Zawsze jak wącham magnolię mam skojarzenia z wodą - nie jest wyrazista.

      Bliskoskórny to znaczy, że zapach czuje tylko osoba, która go nosi i wszyscy, którzy podejdą do tej osoby bardzo blisko:). Nie rozprzestrzenia się na całe pomieszczenie:).
      Transparenty to zapach, który jest ledwie wyczuwalny. Ale np. L de Lolita Lempicka jest bliskoskórna, ale transparenta już nie - ma nieco większą moc:). Nie wiem czy tłumaczę z sensem, ale mam nadzieję, że pomogłam:).

      Usuń
    2. Ah no widzisz, przecież to oczywiste :) Transparenty, czyli ledwie widoczny, tak jak pudry, sama nie wiem dlaczego od razu tego nie skojarzyłam, chyba dlatego, że perfumy mają dla mnie trochę inną kategorię :D Ale określenie bliskoskórny pierwszy raz widzę i nawet nie wiedziałam, że taki opis perfum istnieje :) Człowiek całe życie się uczy :) Rozumiem co masz na myśli :) Dziękuję :*

      Usuń
  22. Mialam prawie 30 probek Memo Paris, zdecydowanie znajda sie tam piekne zapachy dla kazdego 👍🏻 Buziaki 😘❣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie planuję zamówić próbki innych zapachów. Czuję, że są świetne:).
      Buziaki:*

      Usuń
  23. Cieszę się, że tak ładnie opisujesz zapachy. Gdy będę chciała sprezentować komuś perfumy, wiem gdzie zaglądać. Fajnie jest dzięki Tobie odkrywać te wszystkie do tej pory mi nie znane :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Olu:).
      Ściskam gorąco❤️

      Usuń