Perfumy poddane reformulacji - pod lupą Dior Dune edt

By | 2.3.16 43 comments
Witajcie! :)

Dune eau de toilette to orientalno-drzewne perfumy, które są w sprzedaży już od 25 lat. W tym czasie przynajmniej dwukrotnie ingerowano w ich skład.

Tak jak ostatnio, spisałam swoje spostrzeżenia na temat różnic i tego, czy reformulacja sprawiła, że mamy do czynienia ze słabszym zapachem.



Wersja z roku 1991: 

To jedne z tych perfum, w których nie można wyodrębnić poszczególnych składników, ponieważ  całość skomponowana jest niczym monolit, dlatego też wypisanie wszystkich nut, o których poinformował producent nie miałoby żadnego sensu. Tu liczy się wyłącznie ogólne wrażenie, które w Dune, począwszy od otwarcia aż do ostatniego tchnienia, jest iście goździkowo-szałwiowe.

Szybko pojawiają się też nuty drzewne, z tymże jest to raczej zapach drewna z plaży, które wieczorem oddaje ciepło nagromadzone w ciągu upalnego dnia, jest tu i słodycz mająca  ambrowo-balsamiczny charakter - perfumy wręcz ociekają żywicą.

Nie można pominąć również aldehydów, jednakże uważam, że w tej kompozycji ich stężenie zostało odpowiednio wyważone, dlatego jest szansa, że nawet przeciwnicy tego komponentu docenią urok Dune.

Perfumy emanują ciepłem i rzeczywiście kojarzą się z nadmorską scenerią. To wspaniały zapach na schyłek lata i początek jesieni. Ewidentnie czuć, iż jest to ,,zapach z minionej epoki" - daleko mu do modnych współczesnych nowości, ale i tak mimo upływu ćwierćwiecza nosi się go rewelacyjnie.
Zachwyca głębią i wielogodzinną trwałością.

Wersja poreformulacyjna:

Po ponad dwudziestu latach jedna różnica widoczna jest od razu - pomarańczowy płyn perfum przeobraził się w jasny. Czy i sam zapach stracił koloryt?

Perfumy w dalszym ciągu mają goździkowo-szałwiowy wydźwięk, jednak już po chwili od otwarcia ukazuje się akord, którego próżno szukać w wersji pierwotnej - wyłaniają się kwiaty, które momentalnie ochładzają zapach.

Nie można powiedzieć, że jest płaski, ale na pewno zgubił swoją moc. Z jednej strony pokazuje wytrawniejsze oblicze, z drugiej strony szybko się wysładza i ... niepostrzeżenie znika ze skóry. Różnicę widać także w końcowej fazie, w której wyczuwam nutę świeżego tytoniu (jest całkiem przyjemna).


Podsumowując,  oba zapachy są bardzo dobre i mimo różnic nadal są do siebie bardzo podobne, jednak uważam, że wersja z 1991 roku jest bogatsza i trwalsza, dlatego kiedy będę miała ochotę znowu pachnieć tymi perfumami, zamówię dekanty zapachu przedreformulacyjnego.


Nowszy post Starszy post Strona główna

43 komentarze:

  1. Szkoda że ingerują w skład perfum, wydaje mi się, chociaż muszę obwąchać, że starsza wersja była lepsza, pamiętam ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowsza wersja jest na pewno przystępniejsza:).

      Usuń
  2. Jeden z zapachów Szymborskiej, jak się niedawno dowiedziałam. :)

    Muszę Dune poświęcić kiedyś trochę czasu. Niby znam, ale jednak nie testowałam uważnie. :) Przyznam, że ciekawi mnie trochę bardziej ta poreformulacyjna wersja, z zimnymi kwiatami i tytoniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się niedawno dowiedziałam, że to była jej sygnatura:).

      Poreformulacyjna wersja jest dobra - przez ten chłód stała się właściwie zapachem całorocznym, Dune z 1991 roku to dla mnie wyłącznie zapach na jesień.

      Usuń
  3. Nie zrozumiem dlaczego marki ingerują w swoje i tak dobre kosmetyki. To się tyczy nie tylko perfum, ale i kolorowych, mają rzesze fanek a taka mądra głowa siedzi i coś popsuje. Wcale nie chciałam pisać popsuje ale nie chcę Ci tu przeklinać :D A perfumy jak chcą zmieniać to przecież można wypuścić jakieś nowe perfumy, tej samej serii ale coś dodać w nazwie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoją złość;).
      Niestety, nic na to nie poradzimy. W przypadku perfum nie pozostaje nic innego jak zdobyć przedreformulacyjne zapachy na stronach perfumerii internetowych, o ile są jeszcze dostępne.

      Usuń
  4. chcieli ulepszyć, ale się nie udało.. ;) szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy tu w ogóle chodziło o ulepszenie:).

      Usuń
  5. Szczerze mówiąc znam je jedynie z nazwy i wcześniej nie orientowałam się nic a nic w tym temacie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ciągle w głowie recenzję Agnieszki (White Praline) na temat tego zapachu i nadal nie wiem czy on jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że może być ciężko;), ale przetestować nie zaszkodzi:).

      Usuń
  7. Cudownie opisane wersje, jestem pod mega wrażeniem!

    Obie wersje szalenie kocham <3 Jednak znacznie jest mi bliższa nowsza wersja, bo znacząco została pozbawiona nuty aldehydu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:)
      Super, że zmiana składu sprawiła, że zapach stał Ci się bliższy:). Miałam identycznie z perfumami L de Lolita Lempicka:).

      Usuń
  8. Pięknie ujęłaś to co charakterystyczne dla tych perfum, cudowne opisy:)
    Ja mam z tymi perfumami bardzo konkretne skojarzenie: zachód słońca na plaży, na której są wydmy, złoty piasek, a ogrzane słońcem powietrze miesza się z morską bryzą:) Recenzję mam już gotową, ale wciąż nie wiem kiedy ją opublikuję, może wezmę się w garść;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:).

      Jestem pewna, że Twoja recenzja trafnie odda aurę tych perfum:). Nie mogę się jej doczekać:).

      Usuń
  9. Jest jeszcze dostepna ta pierwsza wersja w sprzedazy? Nie mam tego zapachu ale znam duzo jego zwolennikow 😉👍🏻😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, trzeba by było poszukać, ale będzie ciężko.
      Ja zamawiałam próbki na stronie z odlewkami i napisali, że mają zarówno pierwszą, jak i poreformulacyjną wersję.

      Zerknij na tę, która jest dostępna stacjonarnie. Jeśli Ci nie przypadnie do gustu, to z tą z 1991 roku byłoby identycznie, bo one mimo różnic, nadal są do siebie bardzo podobne.
      Muszę to dopisać w poście, bo mi umknęło;).

      Usuń
  10. Czyli tym razem niepotrzebnie namieszali i pokombinowali. Szkoda, choć z drugiej strony goździki i szałwia, to nie są moje aromaty, więc skoro są wyczuwalne w obu wersjach, to Dune raczej nie dla mnie :)

    A wąchałaś Kochana nowe Poison Girl? Jestem ciekawa Twojej opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te goździki i szałwia to takie moje wrażenie - w składzie ich nie ma:). Sądzę, że jeśli polubiłaś nieprzymilające się nikomu zapachy Chanel;), to z polubieniem Dune nie byłoby problemu, bo jest łatwiejszy w oswojeniu;).

      Martuś, poznałam w tzw. przelocie jak byłam w perfumerii, ale popędziłam od razu do czegoś innego, więc chyba coś nie zagrało;). Na pewno zamówię próbki i potestuję na spokojnie:).

      Usuń
    2. Ooo, a porównałabyś go z jakimś konkretnym Chanelkiem? :)

      Rozumiem. Potestuj więc i daj znać, bom ciekawa :) Ja bardzo się z nim polubiłam, choć to nie Poison oczywiście, tylko fajny słodziak :)

      Usuń
    3. Nie znam wszystkich zapachów z Chanel, by wskazać podobny, ale to jest ten sam klimat;).

      Na pewno dam znać, czy mi się spodobał:). Słyszałam, że nie jest z nim tak źle jak podejrzewano, że będzie;).

      Usuń
  11. Uwielbiam Cię czytać Iwonko, ale to już wiesz :) Czasami się cieszę, że jestem takim laikiem i nie znam się na zmianach, konkretnych zapachach, ani nawet na perfumach :) Przynajmniej w tej kwestii się nie zawiodę :) Cóż mogę więcej napisać? Ze mną na pewno w tym temacie nie nawiążesz interesującej konwersacji, ale chciałam żebyś wiedziała, że bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤️ :)
      Nie muszę w tym temacie prowadzić dogłębnych dyskusji - wiem przecież, że jeszcze nie do końca czujesz ten temat;). Wystarczy mi Twój pozytywny przekaz:***

      Usuń
  12. Akurat z Dune chyba sie najmniej lubie, jesli chodzi o zapachy z Dior, ale wydaje mi sie, ze znam tylko wersje po reformulacji... Bede musiala pomyslec, jakby sie zaopatrzyc w starsza wersje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz tę stronę:). To odlewkiperfum.pl :).

      Jeśli nie polubiłaś nowej wersji, to ze starą będzie tak samo, bo one mimo różnic, są do siebie bardzo podobne. Zupełnie inaczej niż to było w przypadku L de Lolita Lempicka, gdzie nowa wersja spokojnie mogła mieć inny flakon i nazwę:).

      Usuń
  13. Cześć Iwona, pięknie opisałaś ten zapach, aż się rozmarzyłam i mam ochotę do niego wrócić, choć na krótką chwilę... Zawsze kojarzył mi się z rozgrzaną słońcem pustynią, z gorącym piaskiem, z suchym powietrzem. Jako ciekawostkę dodam, że to, że wyczuwasz goździki w Dune, jest sprawką aldehydu cynamonowego obecnego w składzie chemicznym tych perfum. On daje taki właśnie efekt :) Reformację zrobiono ponieważ skład Dune nie był zgodny z założeniami IFRA (organizacji zajmującej się formułowaniem zasad stosowania substancji zapachowych), więc w tym przypadku była to niestety konieczność :( A szkoda, bo pierwotna wersja była świetna. Ale, jak napisałaś, ta aktualna jest z kolei bardziej przystępna dla odbiorcy i uniwersalna.
    Obudziłaś we mnie piękne wspomnienia... ;)
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:).

      No właśnie ostatnio trochę poczytałam o aldehydach i dowiedziałam się o istnieniu m.in. aldehydu cynamonowego. Muszę zgłębić ten temat:).

      Odnośnie IFRA, to wspomniałam o tej organizacji przy okazji wpisu o perfumach L de Lolita Lempicka i przyznam, że nie do końca się zgadzam z jej założeniami, ale to temat rzeka i dobry pomysł na wpis;).

      Cieszę się, że obudziłam te wspomnienia:).
      Pozdrawiam:***

      Usuń
  14. Nigdy nie czulam tego zapachu, nie mialam jakos okazji, zapraszam do siebie. pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępny stacjonarnie, więc polecam testy:).

      Usuń
  15. Lata 90. - wtedy moja mama miała te perfumy. Pamiętam, że to był zapach drzewno - ambrowy, miał w sobie coś letniego. Był piękny. Natomiast nie znam nowej wersji.
    A propos perfum - mam nową miłość i zwie się Atelier Cologne Sud Magnolia. Mam tylko próbkę, ale już wiem, że kupię flakon. Aż się boję co będzie jak otrzymam resztę próbek, które zamówiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie wersje, mimo różnic, o których wspomniałam, są do siebie bardzo podobne.

      Nie znam zapachu Sud Magnolia, ale sprawdzę go:). Ciekawe jak z trwałością perfum marki Atelier Cologne, bo słyszałam, że niekoniecznie dopracowują ten aspekt;).

      Też mam zawsze takie obawy za każdym razem jak zamawiam próbki;) i pośród kilkunastu zawsze trafi się ten jeden, który bardzo mnie zauroczy;).

      Usuń
  16. Może skuszę się na tą nową wersję.
    Zapraszam do siebie: http://worldbyjulie.blogspot.com/ Jak ci się spodoba to zaobserwuj ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. jak zwykle z małym opóźnieniem do Ciebie trafiam i muszę Ci napisać, że jak zobaczyłam to zdjęcie z ogródkiem i "przewróconym drzewem" to się zdziwiłam, ale jak powiększyłam to zobaczyłam, że są tam opisane próbki haha jestem ślepa :D a perfumy kompletnie mi nieznane :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tego zapachu ani w wersji pierwotnej ani po reformulacji. Zawsze właśnie myślałam, że to taki "wiekowy" zapach i nie spodoba mi się ;) Muszę sprawdzić czy faktycznie nie spodobałby mi się ;)

    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest zrobiony na tzw. starszą nutkę, ale i tak jest dość przystępny. Trzeba mu dać szansę:).
      BUZIAKI:***

      Usuń
  19. Nie znam wersji po reformulacji. I w sumie boje sie konfrontacji wspomnień z rzeczywistością. Ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobom, które kochają wersję pierwotną trudno będzie zaakceptować Dune po zmianie.

      Usuń
  20. Mam jeszcze stary flakonik sprzed reformulacji, zapach nadal się w nim utrzymuje:) Ale stara wersja jest dla mnie tak samo nieodżałowana, jak Tresor - to już nie to samo...

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze chciałam powąchać te perfumy. Nie wiem czemu jakoś mnie do nich nie ciągnęło nigdy, choć wyobrażam je sobie jako ciepły plażowy zapach nie wiem czemu. Może przez ta nazwę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Agata:).
      W takim razie jestem niesamowicie ciekawa Twoich wrażeń jak już uda Ci się przetestować ten zapach:).

      Usuń